- Ten pakt w sprawie migracji, tak samo jak pakt w sprawie uchodźców, jest właściwą próbą odpowiedzi w kwestii rozwiązywania globalnych problemów także na płaszczyźnie międzynarodowej i przy wspólnym udziale.

- przekonywała miesiąc temu kanclerz Niemiec.

Po czym dodała, że rezygnacja z niego to:

Nacjonalizm w najczystszej postaci

W międzyczasie dokument został podpisany 10 grudnia przez 164 państwa.

Jednak nie zrobiły tego m.in. Stany Zjednoczone, Izrael, Polska, Węgry, Estonia, Australia, Austria, Czechy, Szwajcaria, Słowacja, Bułgaria, Łotwa, Chile. A już po podpisaniu wycofanie się z paktu zapowiedział prezydent elekt Brazylii Jair Bolsonaro.

Ponadto, jak pisała „Gazeta Polska Codziennie”, dokument wywołał kryzys w belgijskim gabinecie ministrów. Rząd Belgii utracił większość parlamentarną po tym, gdy z koalicji rządzącej odeszła prawicowa flamandzka partia Nowy Sojusz Flamandzki (NVA). Był to protest przeciwko podpisaniu przez kraj GCM.

Nie zakończyło to jednak sporu i podgrzało nastroje społeczne, w wyniku czego dziś z kolei ulicami „serca” UE przeszedł 6-tysięczny marsz flamandzkich stowarzyszeń prawicowych, przeciwko paktowi migracyjnemu ONZ.

Co teraz powie Merkel?