Zapewne dlatego właśnie zapanowała wielka radość wśród tych, którzy stan wojenny wprowadzali, i tych, którzy ze zdrajcami narodu przez te wszystkie lata współpracowali. Z podniesioną głową, całymi rodzinami, śmiejąc się nam w twarz, będą chodzić po ulicach, których nazwy upamiętniają ich komunistycznych idoli, czy np. po al. Armii Ludowej. Oni wiedzą, że wygrywają, że nikt im nic nie zrobi. Bo ich synowie i wnuki na ważnych stanowiskach dopilnują, żeby włos im z głowy nie spadł. Wiedzą, że są pod ochroną, Przykładem na to jest informacja o sprzedaży Amerykanom ważnych papierów przez żonę Kiszczaka tuż po wizycie w domu Kiszczaków prokuratorów z IPN, którzy nie dokonali przeszukania, lecz jedynie wezwali Marię Kiszczak do dobrowolnego wydania dokumentów. Rosjanom nie sprzedała, bo ci te dokumenty już od dawna mają.