Cmentarz Na Rossie jest ważny nie tylko dla Polaków, którzy uważają go za jedną z narodowych nekropolii. Zgodnie z danymi litewskiego Departamentu Statystyki odwiedza go 95 proc. grup turystycznych, które przyjeżdżają do Wilna. Nic więc dziwnego, że kwestią renowacji cmentarza zajął się bardzo poważnie Samorząd Miasta Wilna. Pierwszy etap prac jest finansowany z funduszy Unii Europejskiej. Realizacja całości projektu ma kosztować 2 404 158 euro, z czego samorząd ma zapłacić 360 624 euro.
Prace renowacyjne wykonywane w ramach projektu zleconego przez samorząd trwają od wiosny. Zaczęło się naprawdę dobrze. Samorząd Miasta Wilna jeszcze przed rozpoczęciem realizacji konsultował się z przedstawicielami organizacji społecznych, zaprosił ich także do sprawowania nadzoru nad pracami. Zastrzeżeń nie budził też kontakt z głównym wykonawcą, spółka LitCon, która wygrała przetarg na prowadzenie prac. Niestety, wkrótce to właśnie wykonawca okazał się głównym problemem. 

Sytuacja dziwna, wykonawca odmawia przyjmowania zastrzeżeń

Od początku wszelkie działania dokonywane wokół nekropolii bardzo uważnie śledzi Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą – organizacja, która ma chyba największe na Litwie doświadczenie w realizacji podobnych przedsięwzięć. Przewodniczący komitetu Dariusz Żybort jako pierwszy zaczął alarmować, że prace na Rossie nie są wykonywane w sposób prawidłowy. – Zauważyliśmy, że pojawiają się poważne niedociągnięcia w realizacji prac, wykorzystywane są nieodpowiednie materiały. Pracownicy wykonawcy po prostu nie mają wystarczającego doświadczenia, jeśli chodzi o zabytki – mówi „Kurierowi Wileńskiemu Magazynowi”. 
– Kłopoty pojawiły się zwłaszcza przy renowacji nagrobków. Na razie prace nie zostały jeszcze odebrane wykonawcy, prawdopodobnie będzie musiał je poprawić. Nie mam natomiast zastrzeżeń co do renowacji kaplic, które jako podwykonawca wykonuje inna firma, Ekstra statyba – wyjaśnia przewodniczący komitetu.
Dariusz Żybort podkreśla, że współpraca między komitetem a samorządem układa się bardzo dobrze. Brakuje jednak narzędzi, które umożliwiłyby wpływanie na wykonawcę w trakcie realizacji prac i interwencję, gdy dzieje się coś niedobrego. 
– Sytuacja jest w tej chwili trochę dziwna. Z jednej strony zarówno my, jak i instytucje samorządowe czy państwowe kierujemy swoje uwagi do prowadzących prace. Z drugiej – pracownicy tłumaczą się, że o konkretnych zastrzeżeniach będzie można mówić, dopiero gdy obiekty zostaną już oddane, a nie w trakcie prac. Na razie udało nam się wymóc zobowiązanie do zaprzestania prowadzenia prac przy renowacji nagrobków na okres zimowy, co zresztą wynika z obowiązujących na Litwie przepisów. Pracownicy wykonawcy mogą w tym czasie kontynuować jedynie prace typowo budowlane, takie jak remonty ścieżek – wyjaśnia Żybort. 

Nie możemy bez przerwy stać nad robotnikami

Przewodniczący Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą nie ukrywa, że nie do końca ufa wykonawcy. – Mówimy dziś o pewnych deklaracjach, jednak nie mam pewności, czy jeśli zrobi się cieplej, robotnicy nie zaczną znów prac przy nagrobkach. Wykonawcy zależy po prostu na jak najszybszej realizacji projektu, a to nie zawsze jest dobre dla cmentarza – martwi się Dariusz Żybort. 
Projekt jest rzeczywiście bardzo absorbujący. Podczas pierwszego etapu remontu cmentarza ma zostać uporządkowanych 341 miejsc pochówku, z czego 141 zostało wciągniętych do rejestru dóbr kultury, oraz sześć kaplic. Prace obejmą też skarpy cmentarne i ogrodzenie. Zostanie zainstalowany system oświetleniowy oraz monitoring. Zgodnie z projektem pierwszy etap prac powinien być zakończony do 2020 r. 
Jak podkreśla Dariusz Żybort, nikomu nie zależy na przerwaniu prac na Rossie. Unijne dotacje są wielką szansą dla cmentarza, którego renowacja wymaga ogromnych nakładów finansowych. Przewodniczący komitetu zaznacza jednak, że prac na Rossie po prostu trzeba pilnować. 
– Zarówno samorząd, jak i komitet nie mają możliwości, by przez cały czas ktoś stał nad robotnikami i sprawdzał, w jaki sposób wykonują to, do czego się zobowiązali. A niestety, widać wyraźnie, że trzeba to robić. Na Rossie powinno zależeć nam wszystkim, dlatego gorąco zachęcam wilnian, żeby częściej odwiedzali to miejsce. Jeśli widzą coś niepokojącego, niech robią zdjęcia i zgłaszają wszystko do Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą. Bardzo cenne mogą się okazać zwłaszcza uwagi osób, które mają doświadczenie w prowadzeniu podobnych prac – mówi. 

Nie wszystko stracone, jednak ważna jest mobilizacja

Odwiedzający cmentarz alarmowali o nieprawidłowościach podczas renowacji już wcześniej. Takie informacje od zaniepokojonych wilnian otrzymał również „Kurier Wileński Magazyn”. Niedawno jeden z czytelników nadesłał do redakcji zdjęcia, na których widać ślady ciężarówki na cmentarnej ścieżce, a także nowe schody wybudowane w miejscu, gdzie prawdopodobnie wcześniej znajdowały się nagrobki.
Kilka tygodni temu ogromne emocje w społeczności Polaków na Litwie wywołało zdjęcie osuwającej się cmentarnej skarpy i zasypanych pomników. – To zdarzenie wynikało z błędów przy prowadzeniu prac. Odpowiedzialny za nie jest wykonawca – podkreśla przewodniczący Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą.
Dariusz Żybort uważa, że nie wszystko stracone w związku z renowacją cmentarza. Błędy wykonawcy można naprawić, pod warunkiem że nie będzie się na nie patrzeć przez palce. 
– Na Rossie zależy wszystkim, nie tylko Polakom, lecz także Litwinom. Polska ma jednak większe doświadczenie w prowadzeniu podobnych projektów. Dlatego duże nadzieje wiążemy z przyjazdem w najbliższych dniach specjalistów w Polski. Mam nadzieję, że dzięki tej współpracy uda się wyeliminować jak najwięcej błędów i mimo obecnych trudności realizacja projektu zakończy się sukcesem – podkreśla przewodniczący komitetu.