Na temat zasad resocjalizacji penitencjarnej i jej praktycznych rezultatów dyskutowali uczestnicy ostatniej debaty „Gazety Polskiej”, w większości oficerowie Służby Więziennej (SW).

Resocjalizacja obejmuje zarówno terapię dla alkoholików, narkomanów czy osób z zaburzeniami osobowościowymi, jak również programy zatrudniania (program „Praca dla więźniów”), specjalistycznych szkoleń zawodowych, nauki w Centrach Szkolenia Ustawicznego itd.

Służba Więzienna jest umundurowaną i uzbrojoną formacją apolityczną podległą Ministrowi Sprawiedliwości, posiadającą własną strukturę organizacyjną. Przełożonym wszystkich funkcjonariuszy jest  Dyrektor Generalny. Jednostkami organizacyjnymi Służby Więziennej są Centralny Zarząd Służby Więziennej, okręgowe inspektoraty SW (jest ich 15), zakłady karne (81 w całej Polsce), areszty śledcze (jest ich 39) oraz jednostki powołane do szkolenia funkcjonariuszy i pracowników cywilnych Służby Więziennej:  Centralny Ośrodek Szkolenia Służby Więziennej (COSSW), ośrodki szkolenia i ośrodki doskonalenia kadr SW. Jest też nowa jednostka – Uczelnia Służby Więziennej – Wyższa Szkoła Kryminologii i Penitencjarystyki

– poinformował mjr Filip Skubel, z Biura Penitencjarnego Centralnego Zarządu Służby Więziennej (CZSW).

– Działamy w oparciu o przepisy Kodeksu Karnego Wykonawczego (KKW) i ustawy o Służbie Więziennej. Obecnie w całym kraju jest 73 tys. osadzonych i 29 tysięcy funkcjonariuszy i pracowników SW – podsumował obecny stan więziennictwa.

Resocjalizacja przynosi efekty

Zdaniem Skubla funkcjonariusze SW wierzą w ideę resocjalizacji. – Inaczej większość z nas zrezygnowałaby ze służby. Jestem przekonany, że dzięki naszemu trudowi, zaplanowanym i metodycznym działaniom jest możliwość zmiany drugiego człowieka. W pracy resocjalizacyjnej chodzi o wzbudzenie w osadzonych potrzeby współdziałania. Dajemy im odpowiednie ku temu narzędzia, motywujemy, wskazujemy kierunki, ale by dało to pozytywne rezultaty, druga strona też musi wykazywać inicjatywę. W naszych szeregach mamy doskonale wyszkolonych fachowców – wychowawców, psychologów, nauczycieli i terapeutów. W działaniach wspierają nas także kapelani więzienni, stowarzyszenia, fundacje i osoby godne zaufania. Część osadzonych to ludzie z określonymi deficytami, problemami, które nie zostały rozwiązane na wolności. Jedna z najczęstszych przeszkód uniemożliwiających normalne funkcjonowanie w społeczeństwie osób, które trafiają do więzienia, to uzależnienie od alkoholu i innych środków psychoaktywnych lub problemy z nadużywaniem tych substancji. Dlatego w zakładach karnych i aresztach śledczych funkcjonują oddziały terapeutyczne, w których prowadzimy terapię skazanych uzależnionych od alkoholu albo innych środków odurzających lub psychoaktywnych. Znaczna część osadzonych zgadza się z koniecznością odbywania takich terapii - mówił mjr Filip Skubel.

W opinii mjr Jacka Olchawskiego, specjalisty Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej (OISW) w Warszawie, to nieprawda, że terapia przymusowa nie ma sensu.

Jestem sam psychoterapeutą. Około 3 na 50-ciu skazanych jest przyjmowana do terapii wbrew ich woli. Jest to jednak wbrew pozorom dobra praktyka, gdyż najczęściej ludzie ci przekonują się do tej praktyki, zostają zachęceni i zmotywowani do leczenia. To dla nich nowe doświadczenie

– dodał.

Według Olchawskiego badania przeprowadzone przez SW sprzed trzech lat pokazują skuteczność jej działań wobec osadzonych. – Sporej grupie alkoholików z ich grona popsuliśmy komfort picia, choć sami nie widzieli początkowo problemu. Dzięki naszej terapii zaczęli zdawać sobie sprawę ze swojego prawdziwego stanu. 47 proc. osadzonych przychodziło na terapię nie wiedząc, że są nałogowcami. Skazani wobec których terapia jest najskuteczniejsza, to odbywający karę po raz pierwszy, ci, którzy popełnili przestępstwo pod wpływem alkoholu (pijani kierowcy czy oskarżeni o stosowanie przemocy w rodzinie). Ci którzy osiągają najsłabsze efekty w terapii, to recydywiści i młodociani. Najlepsze efekty terapia odniosła wśród osób bardziej zmotywowanych, gorsze wyniki odnotowaliśmy w grupie osób bardziej wycofanych - podał.

Działania są długofalowe

– Oddziałujemy na skazanych nie tylko podczas terapii – stwierdziła kpt. Sylwia Kowalska, st. insp. OISW w Łodzi. Psychologowie i wychowawcy wykonują wiele pracy na co dzień, przepracowują opór skazanych wobec terapii i ich problemu uzależnienia. Organizują np. mitingi AA i programy profilaktyczne. To szczególnie ważne w chwili, gdy kończy się okres terapii (3 miesiące dla alkoholików, 6 miesięcy dla narkomanów) . Wtedy wspomniane działania pozwalają wzmocnić pracę zespołu terapeutycznego i efekty wcześniejszej terapii. Nasze działania są długofalowe, prowadzone wobec osadzonych praktycznie aż do zakończenia okresu ich kary.

– Zakłady karne dzielimy na zamknięte, półotwarte i otwarte – wyjaśnił kpt. Nikodem Banaś, specjalista OISW w Warszawie.

Osadzonych kierujemy do poszczególnych typów zakładów biorąc pod uwagę szereg przesłanek m.in. charakter popełnionego przestępstwa. W trakcie odbywania kary pozbawienia wolności, jeżeli jego postawa i zachowanie na to wskazują, może zostać przeniesiony z zakładu karnego typu zamkniętego do półotwartego, a następnie otwartego. Decyduje o tym komisja penitencjarna na podstawie okresowych ocen postępów osadzonych w procesie resocjalizacji. W dużej mierze zależy to od nich samych – czy chcą współpracować w procesie ich resocjalizacji, czy sami się o to starają

- mówił.

Aktywizacja zawodowa coraz powszechniejsza

Według mjr. Filipa Skubla realizacja działań Służby Więziennej ukierunkowanych na pozyskiwanie i tworzenie nowych miejsc pracy oraz różnorodność oferowanych miejsc i rodzajów zatrudnienia przyniosły wymierne efekty. Dzięki wdrożeniu programu „Praca dla więźniów” bardzo wyraźny postęp widoczny jest we wszystkich podstawowych wskaźnikach wykorzystywanych do analiz zatrudnienia. Jeszcze w końcu 2015 r. pracę podejmowało ok. 24 tys. osadzonych, a obecnie pracuje ich już ponad 37 tys., tj. ponad połowa wszystkich. Odliczając tych, którzy nie mogą pracować ze względu na wiek czy zdrowie, pracuje 85 proc. wszystkich osadzonych.

Zależy nam aby oddziaływaniami przez pracę objąć jak największą grupę osadzonych. W tym celu budujemy hale produkcyjne umieszczane na terenie więzień. Jest ich obecnie 20, a docelowo będzie 40. To nowoczesne kompleksy, gdzie można zdobyć konkretny zawód i nabyć profesjonalne umiejętności. Cieszy nas stały wzrost zatrudnienia odpłatnego skazanych. Aktualnie blisko 50% osadzonych otrzymuje wynagrodzenie za pracę. Dzięki zdobytym w zakładzie kwalifikacjom, po wyjściu na wolność osadzeni mogą z powodzeniem konkurować na rynku pracy - mówi Skubla.

Kursy zawodowe z unijnych środków

Kpt. Jakub Białkowski, starszy inspektor OISW w Łodzi dodał, że do Służby Więziennej coraz chętniej zgłaszają się firmy zewnętrzne, by zatrudniać u nich więźniów.

Korzyści z tego są obopólne. Sami osadzeni dzięki otrzymywanej płacy mogą np. płacić alimenty, regulować grzywny, nawiązki zasądzone przez sąd czy łożyć na utrzymywanie rodzin. Skazani mają również możliwość pobierania nauki w jednej z 18 szkół - Centrów Kształcenia Ustawicznego (CKU) zlokalizowanych na terenie jednostek penitencjarnych. Więźniowie mogą zdobywać wykształcenie podstawowe, gimnazjalne, zawodowe i średnie nie tylko kończone maturą, ale i policealne. Realizujemy także kursy zawodowe m.in. z unijnych środków. Aktualnie prowadzimy działania pod nazwą „Podniesienie kwalifikacji zawodowych więźniów w celu ich powrotu na rynek pracy po zakończeniu odbywania kary pozbawienia wolności” w ramach Programu Operacyjnego Wiedza, Edukacja, Rozwój. Wartość projektu przekracza 130 mln zł. Nasi osadzeni nie tylko zdobywają zawód, ale i otrzymują miękkie kompetencje, np. umiejętność obsługi komputera, ratownictwa przedmedycznego czy przygotowywania dokumentacji aplikacyjnych. Co istotne, wspomniany projekt stanowi nijako uzupełnienie programu „Praca dla więźniów”. To znaczy, że większość absolwentów naszych kursów po zakończeniu szkoleń wysyłamy do pracy. W jednej z powstających w Łódzkiem hal prowadzona będzie produkcja mebli – już obecnie szkolimy fachowców, by mogli podjąć tam pracę

– powiedział Białkowski.

Dla samych funkcjonariuszy SW jedną z większych bolączek są niskie płace. Mjr Olchawski przytoczył przykład pensji wychowawców więziennych w Warszawie.

– Zarabiają oni w pierwszym okresie pełnienia służby  2,2 tys. zł miesięcznie. O ile poza stolicą można za taką kwotę wynająć mieszkanie i się utrzymać, w Warszawie nie jest to możliwe – dodał Olchawski. – W każdym działaniu ważny jest przede wszystkim człowiek. W naszym systemie penitencjarnym istotną wartością są funkcjonariusze SW. Kompetentni, dobrze wykształceni, pełni zapału do pracy. To jest największy kapitał Służby, stąd wypowiedź mojego kolegi, że funkcjonariusze za swoją odpowiedzialną pracę powinni być odpowiednio wysoko wynagradzani – stwierdził kpt. Mirosław Radliński.

Debata odbyła się w ramach projektu "Skuteczne prawo. Bezpieczne Państwo".

Współfinansowano ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.