Salvini entuzjastycznie przyjęty na Piazza del Popolo przez działaczy i sympatyków Ligi oświadczył: "Ten rząd dotrzyma wszystkich swych zobowiązań i będzie pracował pięć lat, zostanie oceniony na podstawie liczby dzieci, które znowu zaczną rodzić się w kraju i które nie będą miały 'rodzica 1' i 'rodzica 2', ale matkę i ojca".

Przywódca krytycznej wobec Unii Europejskiej Ligi powiedział też:

Proszę o mandat do prowadzenia negocjacji z UE nie jako minister, ale w imieniu 60 milionów Włochów, którzy chcą zostawić swym dzieciom i wnukom lepszy kraj. Z waszym mandatem nie będziemy się bać niczego ani nikogo

- zapewnił.

Salvini zaznaczył, że "niektórzy zdradzili europejskie marzenia, a my oddamy krew za nową wspólnotę europejską, zbudowaną na szacunku, pracy, wzroście, sprawiedliwości".

Wyraził opinię, że UE, dla której najważniejsze są "dziesiąte procent" i wskaźniki finansowe na rynkach, "skazana jest na upadek".

Potrzebna jest Europa, która zacznie znów pracować na rzecz godności obywateli 

- apelował lider Ligi.

Nawiązując do kryzysu migracyjnego wicepremier ocenił, że Afryka nie potrzebuje "dobroczynności", ale "oczekuje prawdziwej pomocy, by można było tam studiować, leczyć się, rozwijać, pracować; każdy na swej ziemi, bez wykorzeniania narodów i kultur".

Salvini odczytał także słowa o Europie jako "związku narodów różniących się etnicznie", który powinien mieć "duszę i tożsamość". Zapytał uczestników wiecu: "Wiecie, kto to napisał? Niebezpieczny populista, który nazywał się Jan Paweł II". W ten sposób przywódca włoskiej prawicowej partii nawiązał do tego, że sam jest określany jako populista.

Niektórzy trzymali transparenty z hasłem "Nie dla euro". Można też było dostrzec rosyjskie flagi.

Jako muzyczne tło dla wiecu pod hasłem "Włochy podnoszą głowę" Salvini wybrał arię "Nessun dorma" z opery "Turandot" Giacomo Pucciniego, która kończy się słowem "vincero" (wygram). Włoskie media przypomniały, że ta sama aria towarzyszyła kampanii Donalda Trumpa przed wyborami prezydenckimi w USA w 2016 roku.