- Wsparcie lotnicze, szkolenia, dostarczanie uzbrojenia, wymiana informacji wywiadowczych, to ma ogromne znaczenie dla zwalczania terrorystów w Iraku 

- powiedział gen. Rasul, odmawiając zarazem odpowiedzi na pytanie, jak długo siły międzynarodowej koalicji pod przywództwem USA zostaną w Iraku.

- Decyzja w tej sprawie należy do premiera i naczelnego dowództwa - stwierdził.

Rzecznik JOC powiedział też, że nie ma napięć między Siłami Mobilizacji Ludowej (PMU) a siłami USA w Iraku. Wyjaśnił, że PMU jest obecnie częścią sił zbrojnych Iraku i koordynacja działań międzynarodowej koalicji oraz PMU odbywa się za pośrednictwem JOC. PMU powstało na bazie milicji szyickich, z których część miała ścisłe związki z Iranem.

Odnosząc się do incydentu z czerwca 2018 roku, kiedy amerykańskie lotnictwo zbombardowało oddział PMU na granicy syryjskiej, generał stwierdził, że sprawę wciąż bada specjalna komisja, ale wszystko wskazuje na to, że doszło do tragicznej pomyłki.

Yahya Rasul przyznał również, że poza międzynarodową koalicją pod przywództwem USA Irak współpracuje też z koalicją irańsko-rosyjsko-syryjską. Wyjaśnił jednak, że ta współpraca ma zupełnie inny charakter. „Współpraca Iraku z Rosją, Iranem i Syrią obejmuje wyłącznie wymianę informacji w zakresie wspierającym zwalczanie terrorystów w tych krajach” - oświadczył.

Rzecznik JOC podkreślił też, że dzięki bardzo dobrej współpracy z obydwoma koalicjami, a także koordynacji działań różnych formacji zbrojnych wchodzących w skład irackich sił zbrojnych udaje się skutecznie likwidować potencjalne zagrożenia terrorystyczne i ukryte komórki IS. „Ta strategia działa” - stwierdził generał Yahya Rasul.