Jak już informowaliśmy Mosbacher skierowała do premiera Morawieckiego list. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż ambasador staje w obronie... telewizji TVN, a w dodatku sam list zawiera poważne błędy - także ten w nazwisku premiera Morawieckiego i ministra Brudzińskiego.

Długo przyszło nam czekać na uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy administracja Donalda Trumpa zareaguje? Zwłaszcza, że wybryk ambasador USA zbiega się z niepokojącymi wydarzeniami za naszą wschodnią granicą. I daje paliwo do antyamerykańskiej agitacji rosyjskiej agenturze wpływu.


 
W końcu pojawiły się informacje o komunikacie amerykańskiej ambasady. Jak się okazuje, jest on dość lakoniczny:

„Ambasada nie może komentować oficjalnej korespondencji dyplomatycznej” - brzmi oświadczenie Ambasady USA w Warszawie dotyczące listu Georgette Mosbacher.

 O komunikacie poinformował jako pierwszy dziennikarz RMF Tomasz Skory: