Informowaliśmy, że grupa kilkudziesięciu sędziów orzekających w Sądzie Okręgowym w Krakowie składa pozew przeciw „Gazecie Polskiej”.

Żąda od redakcji sprostowania słów premiera Mateusza Morawieckiego, które padły w czerwcowym, autoryzowanym wywiadzie dla tygodnika. Takiego procesu bez wątpienia wcześniej w Polsce nie było. Nic dziwnego, że już sama jego zapowiedź wywołała falę komentarzy.

Jak widać po tym działaniu grupy sędziów, dla nich wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna konstruktywna krytyka ich środowiska

– mówiła nam wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek.

– Dziwne, ale cóż... Sędziowie to doświadczeni prawnicy i chyba wiedzą, co robią

– zastanawiał się sędzia Maciej Mitera, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Pozew podpisali m.in. Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, i były rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa Waldemar Żurek, z którym skontaktowaliśmy się wczoraj. Podczas rozmowy przywoływał rozmaite analogie. Potwierdził, że pozwu przeciw premierowi jeszcze nie ma, a prawo prasowe pozwala na repliki.

– A jeśli ktoś by pana nazwał złodziejem, to chciałby pan zareagować? – podpytywał dziennikarza.

Sędzia jest przekonany, że proces o sprostowanie potoczy się w szybkim tempie, orzeczenie może zapaść nawet na pierwszej rozprawie.

To nie będzie postępowanie z Kodeksu cywilnego o ochronę dóbr osobistych, ale z Prawa prasowego, a takie procesy z reguły toczą się szybko

– twierdzi Żurek.

Ciekawe jest jego tłumaczenie, dlaczego pozew został teraz złożony – pięć miesięcy po publikacji wywiadu. Sędzia przyznał, że zwłoka to skutek kampanii przed wyborami samorządowymi.

Premier był w niej bardzo aktywny i chcieliśmy uniknąć posądzenia o udział w politycznych rozgrywkach

– przekonuje sędzia z Krakowa.

Przy okazji zasugerował wycofanie pozwu, jeśli na łamach „Gazety Polskiej” opublikowane zostanie sprostowanie. – Wtedy rozważymy rezygnację – usłyszeliśmy.

Na taką propozycję już odpowiedział Tomasz Sakiewicz.

– Jeśli sędzia Żurek ma legitymację do reprezentowania kilkudziesięciu sędziów, to zapraszam do rozmowy

– podkreśla redaktor naczelny „Gazety Polskiej”. Od razu wyszedł też z inną propozycją: – Jeśli sędzia ma problem ze zrozumieniem Prawa prasowego, to zapraszamy do udziału w szkoleniu, zorganizujemy takie.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"