Roman Giertych (pełnomonik m.in. Donald Tuska i Stanisława Gawłowskiego) poinformował, że wystąpił z pozwami wobec dziennikarzy TVP, którzy mieli rzekomo naruszać jego dobre imię. 

"Będę konsekwentnie pozywał każdego dziennikarza i redaktora naczelnego każdego wydania za każdy materiał, który narusza moje dobra osobiste" - napisał Giertych na Facebooku.

W oświadczeniu przesłanym PAP Zarząd TVP napisał, że "groźby p. Romana Giertycha, pełnomocnika banksterów i skompromitowanych polityków, nie zastraszą ani nie powstrzymają dziennikarzy Telewizji Polskiej od podawania prawdy i wypełniania misji publicznej".

Zarząd TVP zapowiedział, że "podejmie zdecydowaną obronę dziennikarzy Telewizji Polskiej, którzy rzetelnie wypełniają swoje obowiązki i zawodową misję".

W oświadczeniu poinformowano też, że zarząd zlecił analizę prawną ostatnich wypowiedzi Giertycha - czy nie naruszają chronionego prawem prasowym prawa do krytyki i odpowiedzialności karnej osób, które ją utrudniają lub tłumią.

Giertych w swoim wpisie stwierdził, że czas przypomnieć TVP, że w Polsce obowiązuje prawo i są niezależne sądy.

Od momentu, w którym złożyłem zawiadomienie na szefa KNF w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa korupcyjnego, trwa brutalny atak na mnie ze strony TVP

- ocenił adwokat.

Zaznaczył, że dotychczas ignorował działania dziennikarzy TVP skierowane przeciw niemu od 2015 r.

Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu skieruje pierwsze wezwanie o przeprosiny i zapłatę 200 tys. zł na Caritas, lub Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy do prowadzącej Wiadomości TVP Danuty Holeckiej. Według niego 19 listopada poświęciła mu pięć minut Wiadomościach, "które się sprowadzały do jednego, czarnego PR".

Zapowiedział, że jeśli takich przeprosin i wpłaty nie będzie, skieruje sprawę do sądu, a w kolejnych dniach będzie kierował do innych osób z TVP i samej telewizji publicznej kolejne wezwania i sprawy do sądu.

Również kolejne ataki będą skutkowały natychmiastowym kierowaniem spraw sądowych

- zapowiedział. Dodał, że wyznaczył i upoważnił dwójkę adwokatów z jego kancelarii, by dochodzili jego praw.