Na Polach Elizejskich zebrało się dziś przed południem kilkuset protestujących, którzy m.in. śpiewali francuski hymn, wznosili hasła "Macron, rezygnacja" i "Macron - złodziej" oraz próbowali się przedostać w okolice pobliskiego Pałacu Elizejskiego, będącego siedzibą prezydenta Emmanuela Macrona.

Według paryskiej prefektury użycie gazu łzawiącego i armatek wodnych było spowodowane obecnością wśród protestujących członków skrajnie prawicowych ugrupowań, którzy atakowali funkcjonariuszy.

Ruch żółtych kamizelek zapowiedział kolejne wielkie protesty w całej Francji. Do Paryża miało przyjechać ponad 30 tysięcy osób niezadowolonych z decyzji władz o podwyżce akcyzy. W związku z tym w stolicy Francji zmobilizowano dodatkowo 3000 policjantów. Protesty mają się jednak odbywać w całym kraju. W zeszłym tygodniu uczestniczyło w nich 280 tysięcy ludzi.

Takie widoki nie zapowiadają pokojowych protestów:

Przyczyną protestów jest zapowiedziana przez administrację prezydenta Macrona kolejna podwyżka akcyzy na paliwa, w tym zwłaszcza na olej napędowy. W tym roku zwiększyła się one o 3,9 eurocentów za litr benzyny i 7,6 eurocentów za litr paliwa typu diesel, zaś od 1 stycznia mają one zostać podniesione odpowiednio o 2,9 oraz 6,5 eurocentów za litr.

Na ulicach budowane są barykady.