Na swojej stronie internetowej Izba zapowiada, że zbada sprawę zanieczyszczenia trotylem i jego pochodnymi wód podziemnych, ścieków i gruntu w Łęgnowie w Bydgoszczy. NIK chce określić, czy zanieczyszczenia mają "jedynie charakter historyczny", czy związane są również z bieżącą działalnością spółki Nitro-Chem. Należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółka produkuje materiały wybuchowe, m.in. trotyl; została wyodrębniona w 1992 r. z Zakładów Chemicznych Zachem, które w 2012 r. zakończyły produkcję.

- Gdyby okazało się, że producent trotylu emituje jednak do środowiska trinitrotoluen i substancje pochodne, NIK ustali, jaki wpływ ma to na zdrowie i życie okolicznych mieszkańców, prowadzone na tym obszarze uprawy, a także przyrodę. Kontrolerzy będą musieli przetrzeć szlak, ponieważ w Polsce nie ma dla tej substancji żadnych norm środowiskowych. Ustawodawca nie przewidział, że trinitrotoluen może dostać się do wody i ziemi. Wiadomo jednak, że nie pozostaje bez wpływu na zdrowie ludzi. TNT, a jeszcze bardziej jego pochodna DNT (dinitrotoluen) są bardzo rakotwórcze, uszkadzają wątrobę, powodują anemię, a u mężczyzn mogą przyczynić się do niepłodności

 - poinformował NIK.

Izba podkreśla, że według naukowców z AGH rejon dawnych bydgoskich Zakładów Chemicznych Zachem jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych obszarów przemysłowych na świecie.

- Poziom fenolu w sąsiedztwie samego tylko składowiska Zielona przekracza normę dla wód pitnych ponad 150 tysięcy razy (...) Zdaniem ekspertów zanieczyszczenia mają także wpływ na jakość wód gruntowych osiedla Łęgnowo Wieś - obecnie jednej z dzielnic Bydgoszczy, zamieszkałej przez około tysiąc ludzi

 - zaznaczono w komunikacie.

W pochodzących stamtąd próbkach wykrywane są do dziś toksyczne i rakotwórcze substancje: fenol, toluen, anilina, toluidyna, nitrobenzen, naftalen, antracen, piren i fluoren, co - jak podkreśla NIK - jest pozostałością po produkcji Zachemu.

Trwają przygotowania do tzw. remediacji terenu, czyli usuwania zanieczyszczeń. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przekazał w tym roku na usunięcie niebezpiecznych substancji z wody i gruntu 93,5 mln złotych. "Tym bardziej niepokojące są doniesienia o nowym źródle zanieczyszczeń, związanym rzekomo z działalnością spółki Nitro-Chem SA" - podkreśla NIK.

Informację, że w ściekach Nitro-Chemu znajdują się toksyczne substancje DNT (dinitrotoluen) i TNT (trinitrotoluen, trotyl), a trujące związki przedostają się do wód gruntowych, podano w październiku w programie Superwizjer TVN. W odpowiedzi władze spółki podkreśliły, że nie zanieczyszczają wód gruntowych toksycznymi substancjami, a odprowadzane do oczyszczalni ścieki pozbawione są najcięższych związków i są możliwe do rozłożenia w zwykłej oczyszczalni komunalnej. Szef rady nadzorczej spółki zaapelował, by nie łączyć Nitro-Chemu z "bombą ekologiczną", będącą pozostałością po zlikwidowanym Zachemie.

Wyniki kontroli NIK mają być znane za kilka miesięcy.