Wtorkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego, szef KNF (już były) Marek Chrzanowski w marcu 2018 roku miał zaoferować przychylność dla tego banku w zamian za około 40 mln zł; Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF. Ale dopiero w listopadzie, czyli po wielu miesiącach.

We wtorek po południu Chrzanowski poinformował, że składa dymisję z funkcji przewodniczącego KNF. We wtorek późnym popołudniem szef KPRM Michał Dworczyk poinformował, że premier Mateusz Morawiecki dymisję przyjął.

Prokuratura na moje polecenie wszczęła śledztwo, jest ono intensywnie już prowadzone wspólnie z CBA. Śledztwo będzie prowadzone bardzo intensywnie. Będziemy domagać się postępów tego śledztwa od prowadzących je prokuratorów

– poinformował wczoraj na konferencji Zbigniew Ziobro.

– O wpłynięciu zawiadomienia ws. szefa KNF dowiedziałem się we wtorek. 8 listopada sprawa realnie trafiła do komórki merytorycznej. Postępowanie nastąpiło niezwłocznie – dodał.

A teraz komentarz mecenasa Zbigniewa Ćwiąkalskiego, byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

Jeśli pojawia się mecenas Giertych i składa osobiście jakieś pismo w prokuraturze krajowej, to powinno to wzbudzić zainteresowanie od razu. I tego samego dnia informacja powinna dotrzeć do odpowiednich osób

– powiedział dziś w radiu TOK FM Ćwiąkalski. To pewnie będzie długo opowiadana anegdota w środowisku prawniczym.

Warto jednak przypomnieć, zawiadomienie ws. byłego już szefa KNF zostało złożone 8 listopada. Zawiadomienie w sprawie rozmowy Leszka Czarneckiego z Markiem Chrzanowski z marca tego roku...