W czwartek USA prowadziły kolejne sankcje na zwolenników rosyjskiej okupacji Krymu i przymusowej kontroli wschodniej Ukrainy. Niedawno specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy Kurt Volker powiedział, że nowe sankcje będą nakładane na Rosję co miesiąc lub co dwa miesiące.

Celem sankcji […] jest zmiana zachowania Rosji, tak by zaczęła ona respektować zasady międzynarodowego ładu. Były one wystarczające dla Leonida Breżniewa w 1975 r., kiedy w Helsinkach podpisał akt końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Były wystarczające dla prezydenta Michaiła Gorbaczowa, który potwierdził założenia aktu helsińskiego, podpisując Paryską Kartę Nowej Europy w 1990 r. Za wystarczająco dobre uznał je prezydent Borys Jelcyn, kiedy w 1994 r. pod-pisał Memorandum Budapeszteńskie, dając gwarancje ukraińskiej terytorialnej integralności i suwerenności. Jednak jednocześnie nie były wystarczające dla prezydenta Władimira Putina, kiedy on wtargnął na Krym, okupował go i teraz kontynuuje wojnę na Donbasie. Ale Krym jest częścią Ukrainy i Donbas jest częścią Ukrainy.

Czy jest plan jak pomóc Ukrainie, jeżeli NS II zostanie zbudowany? I jak NS II może wpłynąć na bezpieczeństwo państw bałtyckich i Polski?

Pytanie dotyczące NS II jest krytyczne dla narodowego bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego i dlatego USA były przeciwne jego budowie. To nic innego jak projekt [szerzenia] politycznych wpływów. Nie ma potrzeby dostarczać [więcej] rosyjskiego gazu do Europy. Mamy obecnie wystarczającą przepustowość innych gazociągów, które wybudowano w ciągu ostatnich 30 lat.

Wierzymy, że UE powinna zastosować trzeci pakiet energetyczny [zwalczający monopol na rynku gazu w UE] wobec NS II i nie robić wyjątku. Zdecydowanie słyszymy obawy krajów bałtyckich i Polski, […], które widzą ten projekt jako zagrożenie dla nich pod względem dywersyfikacji energetycznej i bezpieczeństwa kontynentu. Dlatego kontynuujemy dyskusję. Informujemy naszych niemieckich kolegów, sojuszników i partnerów, że to nie jest zwykły projekt komercyjny, tylko projekt geopolityczny.

George Kent  ua.usembassy.gov

Podczas spotkania we wrześniu br. w Białym Domu prezydent Andrzej Duda zaproponował prezydentowi Donaldowi Trumpowi rozmieszczenie w Polsce stałych amerykańskich baz. Niewątpliwie spotka się to z atakiem ze strony Rosji. Czy Waszyngton pomoże Warszawie się bronić?

Polsko-amerykańskie relacje naprawdę rozwinęły się w ciągu ostatnich 25 lat. Byłem w Polsce 23 lata temu, kiedy kraj integrował się z OBWE. Następnie mieliśmy do czynienia z wstąpieniem do NATO i UE. Możecie bardzo polegać na USA jako sojuszniku, jako partnerze w obronie polskiego bezpieczeństwa i interesów. Art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego gwarantuje, że jako część NATO mamy obecnie rotacyjną obecność wojsk USA w Polsce. Dyskusje na temat propozycji prezydenta Dudy będą kontynuowane. Co zaś dotyczy wojny informacyjnej, jest to inna płaszczyzna, na której również chcemy z Wami współpracować i mamy teraz bardzo energiczne przedstawicielstwo w Warszawie. Wiem, że dziś dezinformacja to realny problem dla Polski.

Co ma Pan na myśli?

Podczas ostatniej podróży do Polski wziąłem do czytania „Gazetę Wyborczą”. Był tam artykuł o planie rosyjskiej dezinformacji, który został wykryty, bowiem ukraińscy hakerzy włamali się na rosyjskie serwery. Wyszło, że [Rosjanie] starali się osłabić solidarność Ukrainy z czterema krajami Grupy Wyszehradzkiej. Jednocześnie doszli do wniosku, że nigdy nie znajdą prorosyjskich przekonań w Polsce z powodów historycznych, ale mogliby wykorzystać polsko ukraińskie napięcia i stworzyć antyukraińskie nastroje w Polsce, wykorzystując bolesne wydarzenia ze wspólnej przeszłości. I tu chodzi nie tylko o wsparcie Polski przez USA, ale o szersze rozwiązanie problemów. Polsko ukraiński dialog jest bardzo ważny.

USA i inne kraje skupiają się na wojnach światowych. Dla nich skończyły się one w 1918 r. i 1945 r., ale de facto pierwsza była kontynuowana do 1919–1920 r., a druga do 1947 r. Rozumiejąc ból, który niosą te okresy historii, politycy powinni powiedzieć: „prosimy o wybaczenie i wybaczamy”. Zrozumienie wspólnej bolesnej historii jest drogą do współpracy i wzajemnego rozumienia przyszłości.