Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF. W listopadzie.

Urząd Komisji Nadzoru Finansowego w oświadczeniu stwierdził, iż odczytuje opisane w artykule "Gazety Wyborczej" działania Czarneckiego "jako próbę wywierania wpływu na Komisję Nadzoru Finansowego poprzez szantaż, o czym świadczy brak niezwłocznego powiadomienia prokuratury przez p. Czarneckiego w marcu br., do czego był zobowiązany w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Przewodniczącego KNF".

Do sprawy odniósł się na antenie TVN24 Jacek Sasin.

To zawiadomienie zostało złożone pół roku po tym, kiedy fakty miały miejsce. To bardziej zastanawiające, dlaczego tak długo zwlekano ze złożeniem tego zawiadomienia, kiedy w marcu miała miejsce ta rozmowa, a mamy listopad i dopiero w tym momencie to zawiadomienie jest składane

– stwierdził Jacek.

Dopytywany o kontakty premiera Mateusza Morawieckiego z Chrzanowskim odparł:

Nic mi na ten temat nie wiadomo, żeby premier miał jakikolwiek osobisty kontakt z przewodniczącym Chrzanowskim. Może przemyślał i zrozumiał, że w obliczu tego typu oskarżeń, jakie zostały publicznie wobec niego sformułowane – nie przesądzam, czy one są prawdziwe, czy nie, bo w tej sprawie jest bardzo wiele niejasności, są jakieś twierdzenia pana Czarneckiego, przekazywane opinii publicznej przez mecenasa Giertycha, które nie mają potwierdzenia w jakimkolwiek materiale, jakieś kartki podsuwane, coś, co może być elementem pewnej konfabulacji. Mamy do czynienia z dziwnymi koincydencjami czasowymi, czyli ta wielomiesięczną zwłoką w zawiadomieniu i zawiadomienie pojawia się wtedy, kiedy okazuje się, że KNF ma zamiar podjąć czy podejmuje właśnie działania, które godzą w interesy pana Czarneckiego. Wszystko to pokazuje również, że tu czystych intencji po drugiej stronie nie ma, ale niezależnie od tego ta sprawa rzuca oczywiście cień bardzo poważny na Marka Chrzanowskiego i jego decyzja o dymisji jest decyzją absolutnie prawidłową

– powiedział.