Niemiecka kanclerz przedstawiła w Parlamencie Europejskim swoją wizję przyszłości Unii Europejskiej w debacie z europosłami i przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem.

Szef grupy EKR Ryszard Legutko mówił podczas tej debaty o silnym wpływie Niemiec na politykę unijną. Skrytykował Merkel za poparcie rządu niemieckiego dla Nord Stream 2.

Tu w Parlamencie Europejskim, gdy chce się zrobić coś w sprawie, która nie podoba się Pani rządowi, np. zatrzymać Nord Stream 2 czy ograniczyć działalność Jugendamtów, przeszkody wyrastają jak grzyby po deszczu. I wygląda na to, że niezwykle trudno jest cokolwiek zrobić, a jeśli już nawet się uda, to te działania są lekceważone przez pani rząd, gdyż może on sobie na to pozwolić

– powiedział, zwracając się do kanclerz.

Jednak w rzeczywistości - jak mówił - rodzina polityczna Angeli Merkel gra drugie skrzypce w europejskiej polityce. - Choć Pani wystąpienie było interesujące, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że 95 proc. z tego, co pani powiedziała, mogłoby równie dobrze zostać powiedziane przez niejakiego Martina Schulza, który przez wielu został już zapomniany, ale kiedyś był tu ważną postacią. I ciągnął tę izbę w lewo przy wsparciu Europejskiej Partii Ludowej – powiedział Legutko.

Schulz, niemiecki socjaldemokrata, był w przeszłości dwukrotnie przewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

Legutko wskazywał podczas debaty, że decydującą rolę w instytucjach unijnych zaczęła odgrywać lewica, „która narzuca swoją ideologię, swój polityczny program, a nawet swój język”.

Nie będę pani mówił o niemieckiej tradycji chrześcijańskiej demokracji, gdyż wie pani na ten temat znacznie więcej niż ja. Ale co się z nią właściwie stało? Gdzie się ulotniła? Portret Konrada Adenauera w pani biurze to za mało. Gdzie jest pani chrześcijańsko-demokratyczna wizja Europy? – pytał szef EKR.

Do wystąpienia polskiego europosła nawiązała następnie niemiecka kanclerz. Wskazała, że Niemcy są państwem, które ma 80 mln mieszkańców, i dlatego muszą być „bardziej ostrożne niż inni, gdy przedstawiają swoje interesy”. 

Jednak my również mamy interesy i nie głosujemy zawsze razem ze wszystkimi. Cała reszta też nie zawsze głosuje jak my

- wskazała.

Jak dodała, jeśli chodzi o kształtowanie kwestii związanych ze zmianami klimatu, trzeba korzystać z większej ilości gazu, szczególnie w takim kraju jak Niemcy, które wkrótce nie będą korzystały z energii atomowej. - (Niemcy) chcą jak najsilniej stawiać na energię odnawialną. To jest ważny wkład w środowisko. Ale jeśli chcemy wyjść z węgla, to będziemy potrzebowali w okresie przejściowym więcej gazu - wskazała.

Dodała, że nie można całkowicie wyłączyć Rosji jako źródła dostaw gazu. - Czy gaz pojawi się poprzez Gazociąg Północy, przez Ukrainę czy przez Turcję, to będzie to zawsze gaz rosyjski. Europa nie jest niezależna od gazu rosyjskiego. (...) Niemcy będą budować też terminal gazu skroplonego i będą szukały innych możliwości importu gazu - wskazała.