Sąd Okręgowy w Kaliszu uwzględnił – jak poinformował rzecznik - apelację prokuratora i uchylił wyrok Sądu Rejonowego w Ostrowie Wlkp. w zakresie uniewinnienia od jednego z czynów, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania.

- W odniesieniu do pozostałych trzech zarzutów sąd podwyższył wymiar kary łącznej z czterech do sześciu lat więzienia i orzekł zakaz jakiegokolwiek kontaktowania się przez skazanego z pokrzywdzonymi po opuszczeniu więzienia – dodał Meler.

Proces toczył się od lipca 2017 r. za zamkniętymi drzwiami ze względu na dobro osób małoletnich. 48-letni wówczas Maciej P. został oskarżony o molestowanie czterech dziewczynek w swoim ośrodku jeździeckim, za co groziło mu do 12 lat więzienia.

- Nadużywając zaufania, wynikającego z łączącego go z pokrzywdzonymi stosunku zależności, dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym. Do przestępstw dochodziło na terenie ośrodka jeździeckiego, którego oskarżony jest właścicielem, gdzie pokrzywdzone miały uczyć się jazdy konnej - powiedział Meler.

Mężczyzna nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów; w śledztwie odmawiał składania wyjaśnień.

Rzecznik prokuratury wyjaśnił, że w latach 2000-2016 Maciej P. miał zmuszać do uprawiania seksu dziewczynki w wieku 14 lat. W sprawie zgromadzono obszerny materiał dowodowy, przesłuchano ponad 160 świadków, zasięgnięto też opinii biegłych.

Sprawa ujrzała światło dzienne w 2016 r. dzięki 14-latce z Ostrowa Wlkp., którą mężczyzna miał molestować. Rodzice pokrzywdzonej zawiadomili policję, która dotarła do innych klientów ośrodka jeździeckiego.

- Tym razem zgłoszenie potraktowano poważnie, bowiem wiele lat temu podobny zarzut już padł pod adresem oskarżonego, ale sprawę umorzono z powodu braku dowodów i świadków - powiedział prokurator.

Pokrzywdzone zeznały w prokuraturze, że musiały z P. współżyć, ponieważ bały się jego gróźb. Przed sądem zeznania złożyły także trzy dorosłe już kobiety spośród 30 uznanych wcześniej za poszkodowane.

- Część kobiet nie chciała wracać do przeszłości i uczestniczyć w procesie, a w wielu przypadkach zarzuty się przedawniły - wyjaśnił prokurator.

Sędzia Sądu Rejonowego w Ostrowie Wlkp. Wojciech Baszczyński w grudniu 2017 r. uznał winę 48-letniego Macieja P. w przypadku trzech zarzutów prokuratora; od jednego oskarżonego uniewinnił.

Sąd skazał mężczyznę na 4 lata więzienia oraz dożywotni zakaz wykonywania zawodu trenera jazdy konnej i "wykonywania wszelkich zawodów oraz działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem lub opieką nad osobami małoletnimi". Skazany miał także zapłacić 35 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonych.

Prokurator nie zgodził się z tym wyrokiem i złożył apelację, "w ramach której zarzucił zapadłemu rozstrzygnięciu rażącą niewspółmierność orzeczonej kary, a także naruszenie przepisów prawa materialnego i procesowego, co miało wpływ na treść zapadłego orzeczenia" – wyjaśnił Meler.

Sąd Okręgowy w Kaliszu zwiększył wyrok z 4 do 6 lat. Wyrok jest prawomocny.