Poseł PiS odniosła się do słów Mateusza Morawieckiego o suwerenności informacyjnej w Polsce.

W większości państw zachodnich ich przekaz medialny jest wytwarzany przez firmy, które są firmami rodzinnymi i tym samym, w gruncie rzeczy, chronią się przed narzucaniem niekorzystnej narracji. Jak suwerenność informacyjna ma się w przypadku Polski mówił w programie "W punkt" Katarzyny Gójskiej premier Mateusz Morawiecki.

Zdaniem szefa rządu jest to "skutek dziecięcej choroby III RP, gdzie wielu osobom wmawiano, że kapitał nie ma narodowości, że nie ma znaczenia, kto jest właścicielem mediów".

Media zostały wyprzedane. Ogromnie dużo straciliśmy na tym ponieważ i miękka, i twarda siła jest realizowana przez media. I dzisiaj media są w rękach zagranicznych. Są w bardzo dużym stopniu w rękach niemieckich, a te niemieckie media bardzo się uaktywniły w czasie kampanii samorządowej - mówił w rozmowie z Katarzyną Gójską Mateusz Morawiecki podkreślając, jak ważne jest, aby państwa zachowały suwerenność informacyjną.

Jeżeli państwo nie panuje nad przekazem informacyjnym, jeżeli nie ma swoich suwerennych mediów, to jest zagrożone w swoich podstawowych interesach. Premier Morawiecki zwrócił uwagę, że większość mediów w Polsce po 1989 roku została przejęta przez zagraniczne koncerny medialne. Również w tej kampanii samorządowej było widać, że te media są zaangażowane politycznie

- oceniła Joanna Lichocka.

Dodała, że w rynek medialny w Polsce są zaangażowane ogromne środki finansowe.

Dobrze byłoby, żebyśmy o tym bardzo wyraźnie mówili. Mamy do czynienia z ogromnymi środkami. Było to widać chociażby po zaangażowaniu dziennikarzy portalu Onet.pl do tego, aby z jednej ze starych taśm wydobyć sformułowania, które miałyby skompromitować premiera Morawieckiego

– przypomniała poseł PiS.

- Z kolei taki Dziennik Zachodni pisał o jednym z przedwojennych bohaterów, któremu Ślązacy chcą postawić pomnik, że był kontrowersyjny. To oznacza, że ta niemiecka gazeta zwalcza wielkiego patriotę
- uważa Lichocka.