Radwańska tegoroczne starty zakończyła we wrześniu. Był to jej drugi z rzędu nieudany sezon. Ze względu na kłopoty zdrowotne startowała mało, a gdy występowała, to zazwyczaj szybko odpadała. Miało to przełożenie na jej pozycję w rankingu, która systematycznie się pogarszała. Obecnie zajmuje na liście WTA 74. miejsce. Podczas rozmowy z dziennikarzami 29-letnia tenisistka nie była jeszcze w stanie określić, czy kibice obejrzą ją jeszcze na korcie.

"Tak naprawdę teraz niewiele mogę powiedzieć. Nie trenuję tylko się rehabilituję. Od ostatniego meczu nie miałam rakiety w ręce. Ciężko idzie. Nie ma progresu, a wręcz przeciwnie. Na dziś nie mogę niczego obiecać" - podkreśliła.

Przyznała, że na razie nie ma też planu przygotowań do kolejnego sezonu, gdyby zdecydowała się przystąpić do rywalizacji.

"To są odległe plany. Nie jestem na razie zgłoszona do żadnego turnieju. Gdybym miała zacząć startować, to nie wiem od kiedy. Na razie jestem między młotem a kowadłem. Najbliższy czas pokaże, ale jest ciężko" - oceniła.

Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zaznaczyła, że jej dalsze losy wyjaśnią się w najbliższych tygodniach.

"W listopadzie na pewno ta decyzja będzie musiała być podjęta, bo czas leci. Kilka tygodni już nie gram. Już mniej więcej wiem, na czym stoję i jak to wygląda. Nie jest rewelacyjnie, nie oszukujmy się. Grając dziś na 30 procent albo i mniej absolutnie nie przynosi to żadnych rezultatów i nie o to też chodzi. Przez tyle lat byłam w czołówce i tak naprawdę, to albo gram na takim poziomie, albo nie gram w ogóle. Nie będę robić kolejnego sezonu na pół gwizdka. Grałam w tym roku 14 turniejów, a czuję się jakby to było 34. To nie świadczy naprawdę o niczym dobrze. Walczę i robię co mogę, żeby to jeszcze przedłużyć"

- zapewniła.

Na pytanie, czy chodzi wyłącznie o przewlekłe kłopoty ze stopą, o których od dłuższego czasu było najgłośniej w jej przypadku, odparła, że ma także ogólne problemy ze zdrowiem.

"Permanentne zmęczenie, układ nerwowy rozszarpany do ostatniego włoska" - stwierdziła.