Pierwszym postulatem jest miejski program refundacji in vitro dla niepłodnych par oraz refundacji szczepień przeciwko HPV dla osób od 12. roku życia. Takie programy zapłodnienia pozaustrojowego ma już np. Częstochowa, gdzie rządzi lewica. Jednak większość miast go nie wprowadza – i to nie ze względów ideologicznych, ale po prostu dlatego, że jest drogi i nieskuteczny.

Na stronie Human Life International Polska czytamy: „Metoda zapłodnienia pozaustrojowego in vitro jest bardzo kontrowersyjna. Wiele ludzkich embrionów ginie podczas tej procedury. Jest też mało skuteczna i niezwykle kosztowna”. Potwierdzają to dane resortu zdrowia.

Nowoczesne kobiety domagają się też utworzenia całodobowego dyżuru ginekologicznego lekarzy bez klauzuli sumienia i zagwarantowanie realizacji prawa kobiet do darmowego założenia wkładki antykoncepcyjnej we wszystkich gabinetach ginekologicznych, które mają umowę z NFZ na terenie Śląska. Chcą też realizacji we wszystkich śląskich szpitalach prawa do legalnej aborcji. Monika Rosa, śląska posłanka z Nowoczesnej, uważa bowiem, że obecne prawo antyaborcyjne nie działa.

– Daje pozory szans na aborcję w jasno określonych, dramatycznych sytuacjach. Ale każe się nam wstydzić za nasze decyzje. Jeśli już którykolwiek lekarz czy szpital pozwoli nam ją podjąć. Jeśli mamy to szczęście, że nikt nie zasłoni się „klauzulą sumienia” – zaznacza.

– Większość z nas (nawet kobiety najbardziej protestujące) na pytanie, czy same dokonałyby aborcji, odpowiada, że nie, ponieważ wszystkie wiemy, że aborcja jest zła – podkreśla Aneta Liberacka, redaktor naczelna portalu Stacja7.pl, mama czwórki dzieci pochodząca z Koziebród – miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium maryjne.

Zaznacza, że nie patrząc w ogóle z perspektywy religijnej, w nauce, w prawie, w etyce nie ma czegoś takiego jak nieograniczona wolność podejmowania decyzji, a zwłaszcza tych dotyczących życia drugiego człowieka. – Każda kobieta, która jest matką, która już zobaczyła dziecko i zaznała matczynej miłości, bez wahania oddałaby za nie życie – twierdzi Liberacka.

– Zastanówmy się więc może, czy przypadkiem nie zostajemy wmanewrowane w walki polityczne, wykorzystane po to, by zapewnić poparcie dla tej lub innej partii, tego lub innego światopoglądu? Jeśli chodzi nam o nasze dobro, a chodzi, no to może nie dajmy sobą manipulować i wmawiać, że coś kobietom się zabiera, a to coś to wybór wbrew nauce, etyce, prawu, logice, wbrew przede wszystkim miłości – dodaje.

Więcej w dzisiejszej Gazecie Polskiej Codziennie.