33-letni Amerykanin wyprzedził Niemca Dirka Nowitzkiego (31 187), który zmaga się z kontuzją stawu skokowego i na razie nie zagrał w tym sezonie w barwach Dallas Mavericks.

Wczorajszy dorobek Jamesa jest jego najwyższym, od kiedy przeniósł się do Lakers latem tego roku. W klasyfikacji wszech czasów pod względem liczby rzutów z gry również jest szósty - 11 339. Prześcignął Shaquille'a O'Neala - 11 330.

"To faceci, z którymi rywalizowałem, z którymi grałem, których oglądałem jeszcze zanim zacząłem karierę w NBA i podziwiałem ich. Dirk zawsze był jednym z moich ulubionych zawodników, a Shaq to koszykarz, który chyba najbardziej zdominował ten sport. To, że w ogóle wymienia się moje i ich nazwiska w tej samej rozmowie, jest zaszczytem" - powiedział James, który w sobotę miał także 11 zbiórek i cztery asysty.

Do piątego miejsca w punktowej klasyfikacji, zajmowanego przez Wilta Chamberlaina, brakuje mu jeszcze 217 "oczek".

Najlepszym koszykarzem rywali w sobotę był DeMar DeRozan, który uzyskał 30 punktów, miał 12 zbiórek i osiem asyst.

Wciąż nie mogą przełamać się Cleveland Cavaliers, finaliści czterech ostatnich sezonów i triumfatorzy w 2016 roku. Po sobotniej porażce przed własną publicznością z Indiana Pacers 107:119 mają bilans 0-6 i obok Oklahoma City Thunder (0-4) jako jedyni jeszcze nie zdobyli punktu. To najgorszy początek sezonu "Kawalerzystów" od 1995 roku, kiedy przegrali siedem pierwszych spotkań.

W znacznie lepszych nastrojach są koszykarze Milwaukee Bucks, którzy w sześciu meczach jeszcze nie stracili punktu. W sobotę pokonali u siebie Orlando Magic 113:91. To najlepsze otwarcie sezonu tego klubu od 1971 roku, kiedy wygrali pierwsze siedem spotkań, a później wywalczyli tytuł. W poniedziałkowy wieczór Bucks zmierzą się z Toronto Raptors, którzy również mogą pochwalić się bilansem 6-0.