Już od wejścia do XXVII LO im. Tadeusza Czackiego w Warszawie wszystkich wita wielka tęczowa flaga, która przykrywa całą tablicę informacyjną szkoły. Podobne flagi wiszą też w innych miejscach budynku. Na korytarzach nie brakuje demonstracyjnie przechadzającej się młodzieży – oczywiście ubranej na czarno i trzymającej papierowe tęczowe flagi, czy osób mających inne oznaki poparcia dla akcji Kampanii Przeciw Homofobii.

W przeddzień akcji dyrektor Anna Koszycka wydała oświadczenie, informując że szkoła przyłączyła się do przedsięwzięcia prowadzonego przez Kampanię Przeciwko Homofobii.

„Akcja ma być działaniem na rzecz równego traktowania wszystkich ludzi, a nie manifestem polityczno-ideologicznym” - stwierdziła dyrektor.

W jej oświadczeniu napisano, że uczniowie przecież nie muszą, ale że mogą wyrazić swoje poparcie dla „idei równości”. Jednakże równocześnie, dyrektor placówki nie pozostawia żadnych wątpliwości, że sama jest gorącym orędownikiem tęczowej propagandy. [polecam:niezalezna.pl/242756-szef-kancelarii-premiera-ostro-o-teczowym-piatku-dworczyk-nie-przebiera-w-slowach]

Reporter portalu niezalezna.pl postanowił sprawdzić, jak w praktyce wygląda zaangażowanie liceum w „Tęczowy Piątek”. Udało mu się również porozmawiać z dyrektor Koszycką.

- Nie robimy specjalnych zajęć w tym dniu. Ten uczeń, który chciał, przyszedł ubrany na kolorowo.  Na terenie szkoły wiszą plakaty. Na jednym jest napisane „Wszyscy uczniowie i uczennice są równi”. A na pokoju pedagoga przy tęczowej fladze widnieje napis „Jestem wspierającą nauczycielką” – tłumaczy dyrektor liceum.

Na pytanie, czy na przykład szkoła wiesza podobne antydyskryminacyjne plakaty wspierające prawa mniejszości mańkutów, czy karłów stwierdza, że nie ma takiej potrzeby. [polecam:niezalezna.pl/242713-teczowy-piatek-lamie-prawo-oswiatowe-episkopat-przestrzega-rodzicow]

- Nie. Jakoś mało słyszałam, żeby ktoś z powodu niskiego wzrostu popełnił samobójstwo, a słyszałam, że popełnił samobójstwo, bo był gejem - oponowała dyrektor.

Po chwili jednak stanowczo zmienia temat.

- Zostałam pouczona, żeby nie udzielać informacji - ucięła temat dyrektor.

Nie chciała powiedzieć przez kogo. Nasz reporter dopytywał natomiast, czy dyrektor, jako pedagog z wieloletnim doświadczeniem, popiera taką akcję w szkole. Koszycka natychmiast zrobiła się bardziej nerwowa.

- Proszę pana! Gdybym tego nie popierała, to bym jej nie zrobiła. Każdy człowiek jest równy. Każdy człowiek ma prawo do bezpiecznej szkoły. Ma prawo do nietykalności osobistej. Każdy! Pan, ja, gej, normalny uczeń, niski, wysoki, ten co piekł ciasto na Dzień Papieski, ten który idzie w niedzielę na mszę świętować naszego patrona. Każdy! - uniosła się dyrektor warszawskiej placówki.

Akcja w szkole przebiegała głośno i kolorowo. Na przerwie przez głośniki na korytarzach szkolnych huczała muzyka. David Bowie, ikona nie tylko artystyczna ale także idol homoseksualistów, przecierający im szlak swoim coming-outem na początku lat 70-tych. [polecam:niezalezna.pl/242714-ostra-dyskusja-politykow-o-teczowym-piatku-jak-najdalej-od-gender-i-innych-chorych-rozwiazan]

Uczniowie zaangażowani w akcję ostentacyjnie nosili ze sobą papierowe tęczowe flagi. Uczennice nosiły czarne stroje. Czerń ubioru przełamywały niekiedy jedynie tęczowe getry. Tęczową flagę umieszczono też przy posągu portretującym patrona szkoły Tadeusza Czackiego.

Pytaliśmy mijanych uczniów, czy nauczyciele robili z nimi wcześniej pogadanki o szkolnej inicjatywie Kampanii Przeciw Homofobii.

- Nasza pani pedagog rozmawiała z nami na temat akcji i dlaczego ona jest potrzebna. Z tego co wiem toczyła się jakaś burzliwa rozmowa, mailowa wymiana zdań między rodzicami - mówiła Maja.

Jej kolega Grzegorz wolał mówić o przesłaniu akcji.

- Ja też mam tęczowy element. Ważny jest ten bunt dla buntu. Trzeba mieć i ten czarny ubiór i te tęczowe skarpetki, żeby dostać w twarz. Spodziewaliśmy się, że przed szkołą zjawią się Narodowcy i będą nas bić. Ale nie było nikogo – mówił Grzegorz.

Nasz reporter podszedł również do siedzącej przy stole w korytarzu grupy uczniów, której nauczyciel nie zjawił się dziś na zajęciach. Pytani, czy nauczyciele rozmawiali z nimi o akcji, przyznają, że mieli już zajęcia z pedagog.

- Tak, pani pedagog miała z nami wcześniej zajęcia. Mówiła nam, że to ważna sprawa. Toczyła się dyskusja. Nie wszyscy z nas mieli zgodne opinie. Dlatego pani pedagog musiała pewne poglądy naprostować. Myślę, że jej się udało. Przecież w tej akcji bierze udział ten, kto chce - mówiła dziewczyna z wlepką na bluzce promującą „Tęczowy Piątek” w Czackim.

Inni uczniowie też nosili takie wlepki. Na nasze pytanie, skąd je mają, uczniowie wyjaśnili, że załatwiła je pani pedagog. Są wyłożone przy wejściu do szkoły i każdy moje je sobie wziąć.

Pedagog szkolną jest Dorota Kalenik, która na stronie internetowej przedstawia się dość lakonicznie - maksymą życiową: „Staram się robić to, co sprawia mi przyjemność” i stwierdzeniem, że pracuje w LO od 2006 roku.

Jeden ze spotkanych na korytarzu uczniów rzucił, że nie cieszy go to, co w piątek dzieje się w jego szkole, ale na tym zakończył rozmowę i pośpiesznie odszedł.

Spotkaliśmy też na korytarzu dwóch uczniów, którzy głośno naśmiewają się z tego, że akcję można nazwać homopropagandą. Zapytani, czy są zwolennikami przedsięwzięcia szkoły, stwierdzają:

- Tak, wkurza mnie tylko, że się wmawia, że za tą akcją stoi jakaś polityka. Przecież to jest akcja społeczna - mówił Mariusz.

Oni i jego kolega też mieli szkolenie z panią pedagog.