W Polsce rośnie grupa ludzi, którzy nie szczepią się z pobudek ideologicznych, a nie dlatego, że nie mają dostępu do szczepień. Co ciekawe, jest sporo osób z wyższym wykształceniem, które uczestniczą w ruchach antyszczepionkowych. Istnieją portale zachęcające do podobnego działania, gdzie przytaczane są argumenty naukowe i paranaukowe wskazujące szkodliwość szczepień i alarmujące o szkodliwości szczepień dzieci. Sprawa, zdaniem Sakiewicza, jest ryzykowna. 

Jak wykazywał minister zdrowia Łukasz Szumowski, emocje związane ze szczepieniami nie do końca wynikają z merytorycznych przesłanek, a raczej ze sposobu komunikacji. 

Rolę komunikacji przejmują m.in. portale społecznościowe, gdzie weryfikacja prawdy, czy nieprawdy, doniesień naukowych jest bardzo ograniczona. A przeświadczenie, że to, co czytamy w internecie jest prawdą, jest silne

- mówił, przypominając, iż debata jak zmienić kalendarz szczepień „toczy się cały czas, dlatego, że ma on w Polsce już blisko 60-letnią tradycję”. 

Zmieniamy go ponieważ przychodzą nowe szczepionki, nowe postacie, nowe możliwości, a intencją pracy nad kalendarzem szczepień jest maksymalne bezpieczeństwo i maksymalna skuteczność

- poinformował. 

Jak dodał, obawa, która w społeczeństwie się pokazuje, wynika z tego, że „są pewne obowiązkowe działania, które mogą mieć pewne powikłania medyczne”. 

Tutaj rola nas wszystkich, żeby o tym mówić i komunikować się. Łączenie polityki z tym tematem nie jest najbardziej klarownym i dobrym przykładem, bo politycy nie mają wątpliwości na temat dobrego wpływu szczepień na populację

- stwierdził.

Z kolei minister Izabela Kucharska, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, zaznaczyła, że lista priorytetów do 2020 roku „zawiera szereg postulatów, w tym szczepienie przeciwko rotawirusom, szczepienie dzieci do lat 6”. 

Wybór preparatów, jeśli chodzi o zakres programu szczepień ochronnych, zawsze jest kompromisem pomiędzy potrzebami wynikającymi z epidemiologii chorób zakaźnych a możliwością sfinansowania

- dodała.

Natomiast prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii, zaznaczyła, iż w Polsce od wielu lat program szczepień ochronnych jest podzielony na szczepienia obowiązkowe, „ale te szczepienia obowiązkowe w Polsce trzeba rozumieć jako szczepienia refundowane”. 

Druga grupa szczepień to szczepienia zalecane. Cześć rodziców uważa, że są to szczepienia, które nie są ważne w kalendarzu i można je pominąć

- powiedziała.

O skutkach braku szczepień dla najmłodszych mówiła dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz (narodowy instytut zdrowia publicznego, Państwowy Zakład Higieny, członek rady sanitarno-epidemiologicznej).

Skutek jest taki, że wybuchają epidemie, że wzrasta zachorowalność na określone choroby, nie tylko te wieku dziecięcego, ale również pojawiają się powikłania tych chorób, których także bardzo się boimy

- podkreśliła.

Wtórowała jej minister Józefa Szczurek-Żelazko, która stwierdziła, że „szczepienia są jedyną skuteczną i naukowo udowodnioną metodą zapobiegania chorobom zakaźnym”. 

Kilkudziesięcioletni proces obowiązywania w Polsce programu szczepień ochronnych potwierdza tę ideę. Wyeliminowaliśmy wiele chorób, które występują obecnie w małym odsetku, m.in. błonicę i krztusiec – nie słyszymy o dzieciach umierających na te choroby

- poinformowała.

Dyr. Andrzej Świadczyński Z-ca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ zaznaczył, że NFZ finansuje te szczepienia, które są w ustawie i które wskaże minister zdrowia. 

Oszacowanie kosztów związanych z chorobami osób, które się nie zaszczepiły, jest bardzo trudne. NFZ jest zainteresowany działaniem prewencyjnym – które idzie w kierunku tym, żeby jak największa część populacji była bezpieczna

- stwierdził.