Obchody stulecia wywołały na Łotwie pospolite ruszenie. Ogólnonarodowe hasło „Łotwa ma sto” (łot. „Latvijai simts”) i dołączone do niego logo, gdzie „setka” została graficzne oznaczona jako znak nieskończoności, chciała mieć na swoich towarach, w mejlach i kampaniach promocyjnych prawie każda szanująca się łotewska firma. Zwykli obywateli ścigali się w tym, kto zrobi lepszy prezent na urodziny swojego kraju. Czasami wyrażanie miłości było może i przesadzone, ale w stu procentach szczere i budujące.

Jaki jest zatem przepis Łotyszy na dobrą promocję kraju? Tworzy go kilka zespołów entuzjastycznie i kreatywnie nastawionych do swojej pracy urzędników, wychodzą-cych na przeciw potrzebie promowania kraju, do tego lokalni przedsiębiorcy oraz obywatele aktywni w internecie, ale i w życiu lokalnych społeczności. Dodać do tego należy informatyków, którzy stworzyli portal, gdzie będą pojawiały się wszystkie projekty stworzone na cześć „urodzin”. Przy wszystkim wykorzystano potencjał ludzki i finansowy ministerstw.

Sukces od podszewki

Wspomniane kilkoosobowe zespoły urzędników z jednostek kulturalnych (m.in. biura obchodów stulecia przy Ministerstwie Kultury „Latvija simts” i Instytutu Łotewskiego) zaczęły pracować nad obchodami jeszcze w latach 2014–2015. Projektować, planować, namawiać i załatwiać. Jak przyznawali w rozmowach z „Codzienną” – robili to w ramach swoich pensji i dopiero w br. dostali dodatkowe finansowanie, dzięki czemu mogli poszerzyć zespół.

Podstawą do działań stał się dobrze przygotowany, opracowany i skrupulatnie uzupełniany portal lv100.lv. Dziś znaleźć na nim można trzynaście wielkich oficjalnych wydarzeń oraz ponad tysiąc małych (co jak na dwumilonową Łotwę jest wynikiem spektakularnym), zgłaszanych przez łotewskich obywateli w kraju i za granicą. Co to za wydarzenia? Na przykład oficjalne konferencje; wspólne tworzenie internetowej encyklopedii w języku łotewskim; pomoc w przepisywaniu rękopisów ze zbiorów biblioteki narodowej; imprezy plenerowe przy stołach z białymi obrusami 4 maja (czyli w dniu, kiedy w 1990 r. odnowiono niepodległość kraju po latach sowieckiej okupacji). Do tego wspólne sadzenie w całym kraju narodowego symbolu – dębu; aż w końcu – wspólne fotografowanie się w bogato ozdobionych ręcznej ro-boty wełnianych rękawicach, będących częścią łotewskiego dziedzictwa kulturowego. Tylko niektóre z pomysłów. Każdy projekt z dystansem do siebie i z elementem zabawy.

Owo pospolite ruszenie uzupełniła szeroko zakrojona akcja promocyjna logo obchodów prowadzona przez urzędników w porozumieniu z wieloma firmami. – Odmówiliśmy umieszczenia symboliki święta na swoich towarach tylko sprzedawcom alkoholu i udzielającym kredytów chwilówek – ironizują pracownicy biura „Latvija simts”.

Jeszcze jednym ważnym elementem obchodów było zwiększenie środków z budżetów państwowego i samorządowych na zaproszenie do kraju w ramach promocji za-granicznych gości, w tym dziennikarzy. Niektóre z zaproszeń okazały się porażką z punktu widzenia racjonalności wydawania pieniędzy z podatków obywateli. Część za-granicznych autorów powielała bowiem w swoich artykułach sztampowe teksty z Wikipedii lub podchodziła do Łotwy z pogardliwym stosunkiem. Były też inne postawy – otwarci na świat i nowe wrażenia zagraniczni goście, odkrywając kraj często od podstaw, stawali się jego miłośnikami.

Łatgalia wreszcie doceniona

Niewątpliwie na zwiększenie się zainteresowania Łotyszy obchodami 100-lecia kraju miały wpływ również wydarzenia światowe, w tym agresywne zachowanie Moskwy. Szczególnie zadziałało to na położony przy granicy z Białorusią, Rosją i Litwą wschodni region Łotwy – Łatgalię, która po rozpadzie ZSRS w wyniku m.in. wywiezienia z łatgalskich fabryk majątku do Rosji pozostawała przez wiele lat najbiedniejszą częścią kraju. W tym regionie radość z rocznicy i poczucie odradzającego się zagrożenia ze wschodu podziałały szczególnie pobudzająco.

W 2013 r. w ramach „prezentu” na zbliżające się wielkimi krokami setne urodziny kraju w dwóch największych miastach regionu – Dyneburga (łot. Daugavpils) i Rzeżycy (łot. Rēzekne) otwarto wielkie centra kultury. Tymczasem w 2014 r. Łatgalia jako przygraniczny region znalazła się na pierwszej linii frontu wojny Rosji z NATO. Ta mieszanka wybuchowa zainspirowała do działań konkretne jednostki, które i wcześniej dawały wyraz lokalnemu patriotyzmowi. – Wówczas postanowiłam, że musimy pokazać wszystkim walory Łatgalii i zainicjowałam powstanie w większych miastach sieci biur informacji turystycznej (TIC) – opowiada Līga Kondrāte, szefowa oddziału TIC w Lucyniu (łot. Ludza), prywatnie przewodniczka, organizatorka imprez folklorystycznych i pasjonatka historii, zajmująca się rekonstrukcją strojów ludowych i archeologicznych. Proste? Proste. Tylko że stworzenie wydawałoby się banalnej sieci biur napędziło inicjatywy lokalnych producentów ekologicznej żywności, tradycyjnych alkoholi, zainicjowało odnowienie wielu lokalnych zabytków, miejsc wypoczynkowych. Dziś po kilku latach pracy zapaleńców region cieszy się coraz większym zainteresowaniem nie tylko samych Łotyszy, ale również inwestorów z zagranicy. – Brakuje nam tylko, by władze centralne wsparły przedsiębiorców ulgami podatkowymi – dodaje Līga, marząc o dalszym rozwoju regionu, który już odbił się od dna.

Na podsumowanie przyjdzie pora

Kulminacją obchodów 100-lecia niepodległości Łotwy będzie 18 listopada. Łotewscy urzędnicy w Rydze podkreślają, że starali się uczynić ten dzień świętem przede wszystkim dla obywateli. Dlatego rocznicowe wizyty głów państw i członków rodzin królewskich u prezydenta Łotwy Raimondsa Vējonisa rozłożono na cały rok. – W dniu święta odbędzie się defilada, miasto i tak będzie zakorkowane. Dla oficjeli musielibyśmy jeszcze bardziej je pozamykać. Nie chcemy denerwować obywateli – tłumaczą organizatorzy obchodów stulecia.

Po zakończeniu świętowania biuro „Latvijai simts” zostanie rozwiązane. Jednak nie oznacza to, że projekty przestaną istnieć. Do 2021 r. ich kontynuacja zostanie przekazana docelowo ministerstwom m.in. – kultury, edukacji, obrony. Wiele wysokiej jakości filmów fabularnych, dokumentalnych i historycznych, które powstały dzięki dodatkowemu rocznicowemu finansowaniu zasili kolekcję łotewskiej kinematografii. Podobny los spotka prezenty od wysoko postawionych gości. One także znajdą swoje miejsce. Każdy z nich bowiem został poproszony o przywiezienie w darze szczególnej ważnej dla niego książki, która znajdzie się na specjalnej półce w Bibliotece Narodowej.

Łotwa jest krajem, gdzie na wydanie każdego euro z budżetu państwa patrzy się ze zwiększoną uwagą, a urzędnicy bardziej niż w Polsce obawiają się kolejnych komisji, sprawdzających ich pracę. Władze w Rydze nie wydawały (nawet nie planowały, jak w Polsce) milionów na zakup imponujących jachtów, woląc od tego budowę np. sal koncertowych oraz centrów sztuki, gdzie występują i wystawiają swoje pracy łotewscy i zagraniczni artyści. A ci? Przyciągają za sobą turystów, którzy dalej budują pozytywny obraz kraju w świecie. Duże narody nie lubią się uczyć na przykładach mniejszych. Warto jednak zmienić wreszcie to błędne nastawienie.