– Cztery lata trwało działanie, które udało się zakończyć ostatecznym, jednoznacznym potępieniem Rosji i jej działań. Zwieńczenie to wezwanie do zwrotu wraku prezydenckiego Tu-154M. Rosja ma 12 miesięcy. Niezwykle ważny obok rezolucji jest również szczegółowy raport – zaznaczył Antoni Macierewicz.

Jak przypomniał, w raporcie jest "jasno powiedziane, że to rząd Donalda Tuska doprowadził do sytuacji, gdzie oddano całe śledztwo stronie rosyjskiej".

- Jego rząd nie tylko oddał śledztwo, ale eliminował też jakiekolwiek dążenie do wsparcia w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej z zewnątrz - dodał.

Antoni Macierewicz zaznaczył, że w rosyjskich raportach zostały sfałszowane dane dotyczące wraku, czarnych skrzynek, czy sprzętu nawigacyjnego.

– Wszystkie europejskie organy mają ograniczone możliwości wobec szantażu nuklearnego. Doświadczenie nauczyło nas, że Rosjanie ustępują nieco tylko wtedy, gdy mogą użyć tego do walki wewnętrznej. Nacisk, który jest konieczny, będzie skuteczny tylko wtedy, gdy trafimy na kryzys wewnątrz państwa rosyjskiego – mówił szef podkomisji smoleńskiej.

– Rada Europy nie posiada karabinów czy czołgów… posiada jednak presję międzynarodowej opinii publicznej i ustala reguły gry w tej materii. Jasno powiedziano: zachowanie Rosji jest takie samo jak w latach '40. To najszersze forum ustalania kryteriów akceptowalnej w Europie polityki – mówił.

Antoni Macierewicz przypomniał również, że "zarówno w raporcie oraz w rezolucji przywołane jest stanowisko państwa polskiego".

- Wprost się stwierdza, że samolot uległ zniszczeniu na skutek eksplozji. To oczywiście nie kończy naszych działań. W wymiarze narodowym zostało to jasno uznane. Wszyscy ci, którzy usiłowali uciec od tej odpowiedzialności, dziś muszą przełknąć gorzką pigułkę prawdy – zakończył Antoni Macierewicz.