Kilka miesięcy temu do Sądu Okręgowego w Gdańsku wpłynął prywatny pozew Pawła Machcewicza, Piotra Majewskiego, Janusza Marszalca i Rafała Wnuka przeciwko Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, domagający się m.in. usunięcia wprowadzonych w 2017 r. zmian na wystawie głównej. W dniu 6 września br. ci sami przedstawiciele byłego kierownictwa Muzeum rozszerzyli swoje żądania, uwzględniając większość kolejnych zmian wprowadzonych wiosną 2018 r. 

„Powołując się na rzekomo przysługujące byłemu dyrektorowi i jego zastępcom prawa autorskie do wystawy przygotowanej w ramach ich pracy w państwowej instytucji kultury podlegającej ministrowi kultury i dziedzictwa narodowego, panowie Machcewicz, Majewski, Marszalec i Wnuk żądają usunięcia z wystawy kilkunastu nowych wątków, których wprowadzenie przez dyrektora Karola Nawrockiego uznają za „ingerencję w przysługujące im prawa do scenariusza wystawy oraz wystawy będącej zależnym w stosunku do scenariusza””

- pisze w nadesłanym dziś do portalu niezalezna.pl liście rzecznik prasowy Muzeum Aleksander Masłowski.

Żądania Machcewicza, Majewskiego, Marszalca i Wnuka wysuwane w pozwie sądowym przeciwko Muzeum II Wojny Światowej i jego obecnym rozszerzeniu dotyczą m.in.:

  • usunięcia z wystawy głównej ekspozycji dotyczącej rodziny Ulmów i nowych treści dotyczących Polaków ratujących Żydów w czasie niemieckiej okupacji,
  • usunięcia z wystawy głównej polskiej flagi uratowanej przed Sowietami w czasie okupacji sowieckiej we Lwowie, i zastąpienie jej na powrót uprzednio prezentowanym w tym miejscu eksponatem w postaci propagandowej makatki ukazującej wkroczenie armii czerwonej na teren II Rzeczypospolitej, która to makatka, jako depozyt terminowy została zwrócona właścicielowi i nie ma ani faktycznej ani prawnej możliwości jej ponownego wyeksponowania,
  • usunięcia z wystawy informacji o sowieckim ludobójstwie na Polakach przeprowadzonym w ramach operacji antypolskiej NKWD 1937-1938,
  • zlikwidowania wszystkich treści poświęconych o. Maksymilianowi Kolbe w sekcji dotyczącej niemieckich obozów śmierci,
  • zlikwidowania dodatkowej ekspozycji postaci Witolda Pileckiego, którego nowe przedstawienie na wystawie, powodowie uznają za „poważną ingerencję w ich twórczy wybór i układ treści opracowany dla tej części wystawy”; w myśl takiej filozofii, na wystawie za ponad 55 mln. zł wydatkowanych przez polskiego podatnika, obraz Witolda Pileckiego,  jednego z najdzielniejszych Polaków czasu II wojny światowej, ma zostać sprowadzony do prezentacji jego ledwie dostrzegalnego zdjęcia i kilkuzdaniowego tekstu o konspiracji w obozie, a wszelkie inne pomysły prezentacji rotmistrza na wystawie głównej MIIWŚ są zdaniem powodów zabronione, ponieważ godzą w ich dobra osobiste.

Machcewicz, Majewski, Wnuk i Marszalec żądają także likwidacji fragmentu ekspozycji poświęconej kaźni duchowieństwa chrześcijańskiego w obozach koncentracyjnych i zagłady. W ten sposób z wystawy ma zostać usunięty eksponat poświęcony bł. ks. Stefanowi Wincentemu Frelichowskiemu i pierwszy spis osób pomordowanych w KL Dachau. 

W sformułowanych w rozszerzeniu pozwu żądaniach wyraźnie dostrzegalny jest upór powodów w dowodzeniu rzekomej konieczności usuwania z wystawy głównej wszelkich treści eksponujących wyjątkowe polskie doświadczenie w czasie II wojny światowej. Dotyczy to np. statystyk ofiar wojny, obejmujących prawie 20 procentowe straty narodu polskiego (największe wśród wszystkich narodów doświadczonych wojną), tak jest również w przypadku operacji antypolskiej NKWD z lat 1937-1938, której obecność na wystawie jest interpretowana przez powodów jako „naruszenie struktury narracji””

- wskazuje służba prasowa Muzeum.

„Warto podkreślić, że powodowie nie żądają usunięcia trzech zmian: liczby 350-400 tys. zaprzysiężonych wiosną 1944 r. żołnierzy polskiego podziemia w sekcji poświęconej partyzantce, wielkoformatowej tapety prezentującej „Cichociemnych” i zmiany w stanowisku multimedialnym prezentującym prześladowania Polaków w Wolnym Mieści Gdańsku. Trudno dociec czemu akurat te trzy zmiany nie „zaburzają narracji” i nie naruszają rzekomych praw powodów

- wskazuje Aleksander Masłowski.