Wczoraj pisaliśmy o ujawnionym przez wicemarszałka Stanisława Tyszkę nagraniu, które prezentuje fragmenty konwencji Romana Smogorzewskiego, wieloletniego członka PO, prezydenta Legionowa, który ubiega się o reelekcję. Podczas wydarzenia, z ust Smogorzewskiego padają niewybredne i seksistowskie "żarciki" na temat kandydatów i kandydatek Porozumienia Samorządowego.

CZYTAJ WIĘCEJ: SZOK! Seksistowskie i żenujące teksty, śmiech z sali...

Uczestnikiem konwencji, która odbyła się 24 września, był również Jan Grabiec, rzecznik Platformy Obywatelskiej, który w krótkim wystąpieniu chwalił i wypowiadał się o Smogorzewskim w samych superlatywach, twierdząc, że "wszyscy zazdroszczą nam Romka Smogorzewskiego". 

Jednak już wczoraj wieczorem Grabiec poinformował na Twitterze, że Smogorzewski zrezygnował z członkostwa w PO i podkreślił, że "nie był on kandydatem Koalicji Obywatelskiej". Publicyści i politycy szybko odczytali ten wpis Grabca jako próbę "odcięcia się" od Smogorzewskiego.

CZYTAJ: Prezydent Legionowa - ten od "żarcików" - odchodzi z PO. Grabiec zabrał głos , a na Twitterze: "Litości!"

Echa skandalicznego popisu prezydenta Legionowa jednak nie cichną. Dziś na Twitterze Jakub Banaszek, szef Gabinetu Politycznego Minister Przedsiębiorczości i Technologii, Jadwigi Emilewicz, podkreślił, że "przez dwa tygodnie od konwencji Platforma nie zrobiła nic" w sprawie Smogorzewskiego.

Do sprawy na Twitterze odniosła się również rzecznika PiS, Beata Mazurek.

- Gdy taśma została ujawniona, pod wpływem opinii publicznej zostały podjęte mało znaczące kroki. Smogorzewski i Grabiec pokazali z jaką pogardą PO traktuje ludzi. PO nie zasługuje na poparcie Polaków

- napisała Mazurek.

Chwilę później zamieściła także inny tweet, w którym domaga się od Grzegorza Schetyny, lidera Platformy, wyciągnięcia konsekwencji wobec Jana Grabca.