- Chcemy przekazać informację, że z depresją można sobie radzić – podkreślał inaugurując kampanię wiceminister zdrowia Zbigniew Król. Wyjaśnił, że kampania koncentruje się na trzech grupach ryzyka depresji: dzieciach i młodzieży, kobietach w okresie okołoporodowym oraz seniorach.

Specjaliści wskazują, że w tych grupach czujność otoczenia i gotowość do leczenia depresji są mniejsze m.in. ze względu na pokutujące mity dotyczące ról społecznych czy niekojarzone z depresją objawy, będące jednak symptomami tej choroby.

Chorzy nie zawsze wykazują depresyjny nastrój lub skarżą się na wewnętrzną pustkę. U niektórych z osób przeważają zaburzenia snu, anhedonia (utrata zdolności odczuwania przyjemności), rozdrażnienie lub dolegliwości fizyczne. Zwykle u pacjenta występuje kilka objawów, choć nie wszystkie muszą wystąpić równocześnie. Aby świadczyły o chorobie, muszą utrzymać się co najmniej dwa tygodnie.

Osobami, które mogą nie dostrzegać, że ich bliscy cierpią na depresję są np. rodzice, nauczyciele, szkolni pedagodzy, lekarze, położne, personel domów opieki. W ramach kampanii przygotowano m.in. broszury informacyjne, scenariusze lekcji, materiały edukacyjne, działania w środkach masowego przekazu oraz rozbudowaną stronę wyleczdepresje.pl.

Kampania, jak akcentują jej autorzy, stawia sobie za cel także zmianę nastawienia wobec osób z depresją. Resort cytuje badania, w których 75 proc. ankietowanych uznało depresję za chorobę wstydliwą, coś, co się ukrywa przed otoczeniem. Takie nastawienie często bywa barierą dla chorych w podjęciu leczenia.

Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia, depresja zajmuje czwarte miejsce na liście najpoważniejszych problemów zdrowotnych świata. Przewiduje się, że w 2020 roku zajmie miejsce pierwsze.