Należałoby nad zdarzeniem spuścić zasłonę milczenia, gdyby nie szerszy kontekst ataków na Kościół, który w ostatnim czasie przybrał dawno niespotykaną skalę. W przestrzeni publicznej istnieje niepisane przyzwolenie na bezpardonowy atak na katolików, też poprzez szarganie ich świętości. W europejskim pojmowaniu szacunku i tolerancji nie mieści się bowiem poszanowanie dla chrześcijańskich symboli religijnych. Tolerować trzeba, owszem, ale różnej maści mniejszości czy imigrantów, Kościół katolicki należy krytykować, wyśmiewać, strofować i pouczać. Za bezkarność tego typu wyczynów odpowiadają też sami katolicy, którzy za słabo i nieudolnie bronią swojej wiary. Bez mobilizacji środowisk katolickich wkrótce okaże się, że kpina z symboli religijnych stanie się jednym z podstawowych praw człowieka.