Poruszający film Doroty Kani „Ryngraf” (II reż. Anna Zapert) opowiada o pójściu tropem ryngrafu wykopanego przez ekipę prof. Szwagrzyka z dołów śmierci na Bródnie w kwaterze 45N. Na początku nie wiedziano, że to jakiś przedmiot, wyglądał jak kawałek rdzy, ale nagle przy czyszczeniu zaczął „przemawiać” – najpierw wyłoniły się jakieś zadrapania, potem litera, ułożył się wyraz. Ten człowiek pozostawił po sobie najważniejszy ślad: imię, nazwisko, adres, napis po łacinie, skrót „NSZ” – piękne świadectwo służbie idei. Więźniowie wiedzieli, że wkrótce nie będzie po nich żadnego śladu.

Drugim reżyserem "Ryngrafu" jest Anna Zapert. Za zdjęcia oraz produkcję odpowiada Robert Krauz, za montaż - Katarzyna Zajączkowska, zaś muzyka to dzieło Konstancji Kochaniec.

Zrobiliśmy historię o człowieku, który został skazany za kolaborację z Niemcami. Oficer Armii Krajowej, który jako pracownik niemieckiej policji kryminalnej pomagał Polakom. Tego filmu nie byłoby, gdyby nie prof. Krzysztof Szwagrzyk, który odkopał szczątki Stanisława Olszewskiego. Ja, ale nie tylko ja, czekam czekam na porządne śledztwo, które oczyści Stanisława Olszewskiego z tego wyroku komunistycznego. Ten wyrok komunistyczny dalej na nim ciąży. Gdyby nie inni twórcy, którzy razem ze mną pracowali nad filmem, tej historii by nie było. Mam nadzieję, że ona przeniknie do szerszej publiczności.

 
CZYTAJ WIĘCEJ:  Ten ryngraf czekał, aż pojawi się ktoś wrażliwy – film Doroty Kani