Ci, co już zdobyli cztery lata temu tytuł, to wiedzą jak to smakuje. Ale zawsze obronić go jest trudniej. Tym bardziej z nową grupą. Było spokojniej niż poprzednio. Nie spodziewałem się tak fajnego finału. Był łatwiejszy. Teraz jest pytanie, które nie powinno nikogo interesować, ale czy ta Brazylia tym razem była lepsza, gorsza czy my tylko zagraliśmy po prostu lepiej. Nie ma to dla mnie znaczenia – zapewnił Fabian Drzyzga.

CZYTAJ WIĘCEJ: Polska MISTRZEM ŚWIATA w siatkówce! Brazylia była bez szans!

Rozgrywający mistrzów świata zwrócił uwagę, że jego drużyna od drugiej rundy się rozkręcała. Jako znaczący punkt pod tym względem wskazał spotkanie tej fazy zmagań z Serbią, które było dla ekipy Heynena "meczem o życie".

W 2014 roku to były wielkie emocje. Było ciężko, a teraz wyjątkowo spokojnie. Aż sam jestem w szoku, że tak wyszło. Może pod koniec trzeciego seta było lekko nerwowo, ale widać było, że byliśmy lepsi. Nawet patrząc na rywali na boisku, w kwadracie rezerwowych czy ich sztab widać było, że sami nie wierzyli, iż jeszcze mogą odwrócić losy tego meczu. Jakoś tak poszło...znowu nam się rywale podłożyli, wygraliśmy – stwierdził zaś z uśmiechem na ustach atakujący, Dawid Konarski.

Z kolei Ireneusz Kłos, były siatkarz reprezentacji stwierdził, że należy oddać szacunek trenerowi naszych siatkarzy.

Czapki z głów przed Vitalem Heynenem. Tak przygotował nasz zespół, że forma podczas mistrzostw świata z meczu na mecz rosła i z Brazylią w finale nie było kwestii, kto jest lepszy – ocenił.