"Jesteśmy w czwórce najlepszych drużyn świata, ale dla nas to nie jest szczyt naszych marzeń. Jesteśmy w półfinale. Wszystko fajnie, ale nie położymy się. Na pewno będziemy walczyć o finał i mam nadzieję, że w niedzielę będziemy wszyscy świętować"

- zaznaczył Kubiak w odniesieniu do sobotniego pojedynku z USA.

Awans do półfinału biało-czerwonym dało wygranie pierwszego seta w piątkowym spotkaniu 3. rundy z Włochami. Ostatecznie całe spotkanie przegrali 2:3.

"Wytrzymaliśmy. Ta atmosfera, która towarzyszyła nam od samego początku tego spotkania...Kibice stworzyli taką atmosferę, że nic tylko wyjść i grać. Byliśmy dodatkowo naładowani. Wiedzieliśmy, że potrzeba nam do sukcesu tyle, ile było nam potrzeba, bo już kalkulacji było milion. Ale my chcieliśmy wygrać to spotkanie i z takim nastawieniem wyszliśmy na tego pierwszego seta"

- zapewnił kapitan broniących tytułu Polaków.

Jak przyznał, wyeliminowanie w piątek współorganizatorów czempionatu dało jemu i jego kolegów dodatkową satysfakcję. Biało-czerwoni zrewanżowali się rywalom za bolesną porażkę sprzed trzech lat w Pucharze Świata. Wówczas przegrali z ekipą z Italii na koniec występu w Japonii 1:3 i mimo wygrania wszystkich wcześniejszych spotkań zajęli trzecie miejsce w tej imprezie, a kwalifikację do turnieju olimpijskiego dawały tylko dwie pierwsze lokaty. Nowakowski przyznał, że on i jego koledzy, którzy byli wówczas w reprezentacji, bardzo długo przeżywali tamtą sytuację.

"Na pewno znaczyło to dla nas więcej. Nie chcę tu używać takich dziwnych słów jak zadośćuczynienie, itp. ale chcieliśmy pokazać, że naprawdę jesteśmy dobrą drużyną, potrafimy wygrywać i nie jesteśmy tutaj z przypadku" - zaznaczył Kubiak.