„Słysząc w słuchawce Piotra Wadeckiego, że włączam się do walki o medale, dostałem dodatkową motywację, żeby dać z siebie jeszcze więcej, mimo że wydawało mi się, że daję sto procent. Mogę być zadowolony. Medal był poza zasięgiem”

– przyznał.

Od miejsca na podium dzieliły go 43 sekundy. O tyle przegrał z Belgiem Victorem Campenaertsem, który z kolei był gorszy od Holendra Toma Dumoulina tylko o pół sekundy. Zwyciężył z przewagą ponad minuty i 20 sekund nad tą dwójką Australijczyk Rohan Dennis.

„Pojechałem jedną z najlepszych godzinnych czasówek w karierze. To napawa mnie optymizmem i być może wrócę do tej konkurencji na igrzyskach olimpijskich czy na mistrzostwach świata. Miejmy nadzieję, że w przyszłości będę mógł włączyć się do walki o medale na serio, a nie jak tutaj, w radiu, słuchając Wadeckiego”

– ocenił.

Kwiatkowski przyznał, że w ostatnich dniach po wyścigu Vuelta a Espana nie czuł się najlepiej, odpoczywał w łóżku i nie miał samopoczucia takiego, „aby przenosić góry”.

„Dawka adrenaliny, jaką dostałem ścigając się, sprawiła, że poczułem się lepiej. Pojechałem dziś tak jak chciałem, może nawet wynikowo trochę lepiej niż sądziłem. Wielu kolarzy szykowało się specjalnie do tej czasówki” – zauważył.

Czy dobry występ doda mu wiary w siebie w niedzielnym wyścigu ze startu wspólnego?

„Nie wiem. Poczekajmy na całą paczkę. Jak Rafał Majka i Michał Gołaś przywiozą trochę humoru i radości z Polski, to będzie lepiej. Trasy wyścigu jeszcze nie przejechaliśmy. Będziemy mieli okazję w piątek rano. Nie ma sensu się tam jutro pchać. Trzeba odpocząć po godzinnej czasówce”

– dodał.