Kozłowska wystąpiła dziś w europarlamencie w Brukseli na konferencji prasowej, w której wzięli udział także m.in. jej mąż Bartosz Kramek oraz europosłanki Róża Thun (PO), Rebecca Harms (Zieloni) oraz Sophie in ’t Veld (Liberałowie). Kramek powiedział na tej konferencji, że europosłowie PiS Ryszard Czarnecki, Ryszard Legutko i Kosma Złotowski próbowali pozbawić ich akredytacji w Parlamencie Europejskim. Jak dodał, Komisja Europejska ten wniosek odrzuciła.

Europosłowie PiS powiedzieli jednak, że nie składali takiego wniosku.

Legutko powiedział, że w sprawie Fundacji napisał wcześniej list do Komisji Europejskiej. "Wskazałem w nim na rosyjskie powiązania Fundacji Otwarty Dialog" - oznajmił. Dodał przy tym, że wniosku o odebranie akredytacji nie składał.

Legutko w pytaniu wysłanym w marcu tego roku do KE napisał m.in, że "wśród niepokojących faktów związanych z fundacją jest między innymi ten, że władze stowarzyszenia, które oficjalnie działa na rzecz Ukrainy, posiadają paszporty rosyjskie zdobyte w 2014 r."

Wskazał też, że "Fundacja Otwarty Dialog jest zarejestrowana w rejestrze przejrzystości i prowadzi aktywną działalność lobbingową w Parlamencie Europejskim". Pytał m.in., czy "dokonując rejestracji Fundacji Otwarty Dialog, Komisja odnotowała fakt posiadania rosyjskich paszportów przez członków władz fundacji i czy Komisja dokonała weryfikacji fundacji po medialnych doniesieniach na temat rosyjskich wpływów w tejże fundacji".

Ryszard Czarnecki powiedział, że również wysłał w sprawie Fundacji pismo do KE, w którym zwrócił uwagę "na stricte lobbystyczną i prorosyjską działalność środowiska pani Ludmiły Kozłowskiej".

"Uznałem, tak samo jak inni europosłowie z PiS, że KE musi to wiedzieć, aby potem nie mówiła, że nie wiedziała" - powiedział.

W swoim pytaniu wysłanym w maju Czarnecki zapytał KE, czy "będzie weryfikować powiązania Fundacji Otwarty Dialog z Federacją Rosyjską, a w szczególności niejasne źródła finansowania, z których się utrzymuje".

Europoseł zapytał KE również, czy według niej "Ludmiła Kozłowska, która ma liczne powiązania z Federacją Rosyjską oraz kieruje Fundacją finansowaną przez podmiot współpracujący z Marynarką Wojenną Federacji Rosyjskiej, jest osobą godną zaufania i może posiadać przepustkę do instytucji unijnych".

Czarnecki odniósł się też do otrzymania przez Kozłowską belgijskiej wizy.

"Bardzo negatywnie oceniam postępowanie władz Belgii, które wpuściły panią Kozłowską. To może rodzić reperkusje. Jeśli Belgia tak postępuje wobec innego kraju członkowskiego, to oznacza, że może w przyszłości, kiedy będzie jej na czymś zależało na arenie unijnej, otrzymać bardzo nieprzyjemny rewanż. To, że były premier Belgii Guy Verhofstadt to załatwił dla swoich partykularnych, politycznych interesów frakcji Liberałów, oznacza, że wpycha Belgię na minę"

- wskazał.

Kosma Złotowski powiedział, że w tej sprawie również zwracał się do Komisji Europejskiej. Dodał, że nie składał jednak wniosku o odebranie Kozłowskiej i Kramkowi akredytacji w Parlamencie Europejskim.

Jak powiedział, Polska powinna stanowczo odpowiedzieć na przyznanie wizy Kozłowskiej i oświadczyć, że będzie wpuszczać do Unii Europejskiej wszystkich, którzy zostali wpisani do Systemu Informacyjnego Schengen przez Niemcy czy Belgię.

Kozłowska została deportowana z terytorium Unii Europejskiej do Kijowa 14 sierpnia przez alert, jaki polskie władze zamieściły w Systemie Informacyjnym Schengen. W połowie września wzięła udział w wysłuchaniu w Bundestagu zatytułowanym "Prawa człowieka w niebezpieczeństwie – demontaż praworządności w Polsce i na Węgrzech". Do Berlina mogła przybyć dzięki wydaniu jej wizy przez władze Niemiec. Teraz wizę wydały z kolei władze Belgii.