Ten wybór jest oczywisty. To był na pewno najlepszy polski film, do tego dobrze przyjęty za granicą, a więc ma szanse. Chciałbym, by odniósł sukces, bo to po prostu dobry film.

- ocenił Piotr Gliński. Wicepremier zapytany przez reporterkę niezalezna.pl o to, co najbardziej podobało mu się w filmie Pawła Pawlikowskiego, odpowiedział:

Wiele rzeczy mi się w nim podobało; jest dobrze przygotowany jako dzieło artystyczne, jest także filmem opowiadającym w jakimś sensie o moich czasach. Moi rodzice byli nieco starsi od bohaterów tego filmu, ale "Zimna wojna" mówi o PRL - przypomina jednak, co to za straszny ustrój.

CZYTAJ TEŻ: Gdynia: znamy zwycięzców! Wygrał artyzm, nie polityka  

Na nasze pytanie, czy obawy Pawła Pawlikowskiego o to, że będzie w Polsce krytykowany przez „niedostateczne napiętnowanie PRL-u” w filmie są uzasadnione, wicepremier odpowiedział:

Nie, artysta ma prawo do własnej wizji. Poza tym pokazano tam rzeczy straszne - więzienie, które było obozem, głupota ludzi od kultury... To dawało do myślenia. A przy tym to po prostu pięknie opowiedziana historia miłosna; związku, relacji - to po prostu udany film.

- stwierdził wicepremier. Zwrócił również uwagę na wartość „Zimnej Wojny”, która promuje kulturę ludową (bohaterka grana przez Joannę Kulig wykonuje w filmie pieśni folklorystyczne):

To przywraca kulturze ludowej prawdziwy wymiar. Często była deprecjonowana przez pseudoelity, które z nosem wysoko zadartym, a czasem i z pogardą, odcinały się do tego rodzaju kultury. Uważam, że tego rodzaju krytyka jest nieuzasadniona. Powstało bardzo wiele wartościowych dzieł muzycznych, w tym Grzegorza Ciechowskiego, który sięgnął po tego rodzaju muzykę. Nie mówiąc o muzyce poważnej - Chopin, Kilar, Sibelius, którzy sięgali po inspirację do kultury ludowej

CZYTAJ WIĘCEJ: Mamy to! Ogłoszono polskiego kandydata do Oscara!