Biało-czerwoni, którzy w pierwszej rundzie zdobyli komplet punktów, skomplikowali swoją sytuację, gdy przegrali dwa mecze w grupie H. W niedzielę byli pod ścianą, ale wrócili do dobrej gry i pokonali Serbów 3:0.

"Nie pamiętam zespołu, który w ważnej imprezie przegrywał, a potem z dnia na dzień tak odwrócił swoją grę. To o czymś świadczy" - podkreślił Kurek.

W niedzielę był najlepiej punktującym zawodnikiem wśród biało-czerwonych - zdobył 20 punktów, w tym pięć blokiem.

"Dobrze się czułem i chciałem jak najbardziej pomóc drużynie. To się udało. Czy to był mój najlepszy mecz w turnieju? Nie wiem. Nie myślę o tym, tylko cieszę się ze zwycięstwa. Najbardziej zaś z tego, że z dnia na dzień zmieniliśmy oblicze zespołu. To się chyba jeszcze nigdy nam nie zdarzyło" - zaznaczył.

W sobotę trener Vital Heynen postawił na eksperymentalny skład, w pierwszej "szóstce" pojawili się zawodnicy, którzy dotychczas grali mniej. Potem Belg rotował składem, ale i tak jego zespół przegrał z Francuzami 1:3. Kurek był wśród zawodników, którzy tego dnia grali mniej.

"Sprawa składu jest płynna. Kto wie, może to, że mogliśmy odpocząć w sobotę, spojrzeliśmy na naszą grę trochę z boku i to nam pomogło" - zastanawiał się.

Dziś Polacy przeniosą się do Turynu, gdzie będą rywalizować w trzeciej rundzie MŚ, a potem ewentualnie także w strefie finałowej.

"Mam nadzieję, że zagramy jeszcze kilka spotkań w tym turnieju i każde kolejne będzie równie dobre jak to z Serbią. A gdzie nas to zaprowadzi? Mam nadzieję, że do ostatniego dnia mistrzostw" - podkreślił atakujący polskiej ekipy.

W poniedziałek odbędzie się także losowanie grup trzeciej rundy.

"Nie interesuje mnie, na kogo trafimy. W tej fazie zmagań nie ma już słabych drużyn" - zastrzegł.