Piosenkarka postanowiła powrócić do tej bulwersującej sprawy i twierdzi, że niczego nie żałuje. Jest nawet z siebie dumna i uważa, że dzielenie się prawdą jest "istotą bycia kobiet z kobietami".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Natalia Przybysz dokonała aborcji. Internauci: „Rozwiązała swoje problemy mieszkaniowe...”

Po opublikowaniu wywiadu pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy, jednak artystka twierdzi, że nie żałuje tego, co zrobiła. Mimo fali "hejtu" jaka ją spotkała, uważa, że dzięki swemu wyznaniu... bardzo zbliżyła się ze swoimi słuchaczkami.

Kobiety są bardzo różne i każda z nas inaczej to przechodzi. Aborcja jest. Po prostu jest. Przestańmy się oszukiwać, wybielać i kamienować. Zadbajmy o to, by była bezpieczna i rzadka

– mówi Przybysz w "Urodzie życia".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Superbohaterka” za aborcję. Natalia Przybysz gwiazdą „Wyborczej”

Twierdzi, że spodziewała się mocnych reakcji, ale skala ją zaskoczyła.

Zaskoczyła mnie skala hejtu w internecie i miłości w realnym życiu (...)  Przede wszystkim kobiety zaczęły się przede mną otwierać i opowiadać mi swoje historie. Bardzo zbliżyłam się ze swoimi słuchaczkami

- wyznała piosenkarka. 

Dalej już totalnie popłynęła...

One płakały po koncertach, były takie, które nic nie mówiły, chciały się tylko przytulić, albo takie, które cicho szeptały: "Dziękuję, że powiedziałaś to głośno". Dostałam mnóstwo listów, wsparcia ulicznego. Nigdy nie zapomnę starszej pani w pociągu, która do mnie podeszła, miała łzy w oczach, popłakałyśmy się razem i się przytuliłyśmy

- powiedziała w wywiadzie.

Przypomnijmy, że "wrażliwa" piosenkarka propagowała niegdyś akcję "Adoptuj pszczołę".