Polder Żelazna ma zabezpieczać przed powodzią północną część miasta Opole i strefę ekonomiczną stolicy regionu.

Inwestycję o wartości 110 mln zł początkowo miał realizować samorząd województwa, który na ten cel przeznaczył 80 mln zł. Pozostałe środki chce wyłożyć samorząd Opola. Jednak po nowym roku, kiedy wszystkie sprawy przeszły do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, inwestycja utknęła w martwym punkcie, nie wypłacono także odszkodowań za zabrane pod zbiornik grunty, szacowane na 5 mln zł.

Początkowo samorząd województwa wyjaśniał, że nie jest jasne, czy może przeznaczyć swoje środki na inwestycję prowadzoną przez państwo. Po uzyskaniu opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej władze samorządowe zapewniały, że są gotowe do współpracy, jednak pomimo upływu kilku miesięcy Wody Polskie nie wykazują zainteresowania uruchomieniem projektu.

W piątek na konferencji prasowej do zarzutów urzędu marszałkowskiego odniósł się wojewoda opolski Adrian Czubak i prezes Wód Polskich Przemysław Daca. Wojewoda zarzucił marszałkowi, że ten nie przekazał przewidzianych prawem dokumentów, bez których rozpoczęcie prac nad modernizacją polderu nie jest możliwe.

"Szanowny panie marszałku. Już raz pan się wziął do roboty, to mamy zbiornik Włodzienin, który okazał się katastrofą budowlaną. My się do tej roboty - i niech pan nas nie pogania - nie weźmiemy, jeżeli nie zostaną spełnione podstawowe warunki inwestycyjne"

- powiedział wojewoda.

Także prezes Wód Polskich apelował do marszałka, by ten bez wikłania spraw bezpieczeństwa obywateli do polityki, możliwie szybko wydał jego podwładnym dokumenty związane z inwestycją w Żelaznej, co pozwoli Wodom Polskim na przejęcie polderu.

Andrzej Buła, marszałek województwa, zapewnia, że od kwietnia wielokrotnie próbował przekazać całość dokumentacji oddziałowi Wód Polskich w Gliwicach.

"Od kwietnia, czyli od momentu, kiedy dyrektorem oddziału jest pan Łukasz Lange, chcieliśmy przekazać skompletowane i opisane dokumenty Wodom Polskim. Mamy na to odpowiednie pisma i notatki. Niestety, dopiero dzisiaj otrzymaliśmy telefon z sekretariatu pana dyrektora, który zgodził się z nami spotkać w tej sprawie"

- powiedział Buła.

Tadeusz Jarmuziewicz, ostatni dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Opolu, zapewnia, że samorząd nie ma sobie nic do zarzucenia.

"Dokumentacja tej bardzo potrzebnej inwestycji od miesięcy czeka na odbiór. Był nawet wyznaczony termin 9 lipca, ale Wody Polskie go odwołały. Cieszę się, że w końcu zabiorą kartony dokumentacji, które zalegają w budynku wydziału rolnictwa urzędu marszałkowskiego. Patrząc na nagłe przyspieszenie działań, może dobrze by było, żeby wybory odbywały się co rok, bo wtedy wszyscy nabierają chęci do roboty"

- powiedział Jarmuziewicz.