Najpierw przez 40 dni okupowali w ramach protestu gmach Sejmu, krytykując rządy Prawa i Sprawiedliwości. Teraz idą pod sztandarami Platformy i Nowoczesnej po władzę w wyborach samorządowych. Aneta Rzepka kandyduje z list Koalicji Obywatelskiej (sojusz Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej) do Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Rozpoczęła kampanię, zachęcając w sieci do wspierania jej kandydatury.

Obok Rzepki liderką protestu w Sejmie była Iwona Hartwich, która najgłośniej krytykowała władze PiS i przedstawiała nieprzejednane stanowisko protestujących.

Jej syn, Jakub Hartwich, kandyduje w nadchodzących wyborach w województwie kujawsko-pomorskim. Hartwich jest jedynką na liście kandydatów do Rady Miasta Torunia w ramach komitetu kandydata na prezydenta tego miasta Tomasza Lenza (PO). Na banerze wyborczym Hartwich junior prezentuje się w towarzystwie posła PO. Inna z osób biorących udział w sejmowym proteście, Adrian Glinka, jest kandydatem Koalicji Obywatelskiej do Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Obie kandydatury przedstawiono podczas wrześniowej konwencji wyborczej Koalicji Obywatelskiej. –

Pamiętamy z protestu w Sejmie, że PiS nie spełnił swoich obietnic przedwyborczych. Zdeptał, upokorzył, szarpał naszych rodziców. Ja powiem szczerze, że się na to nie zgadzam i chcę zmieniać Polskę – mówił wówczas ze sceny Hartwich.

Podkreślał, że jest osobą niezależną. To samo mówił podczas protestu, podkreślając, że w Sejmie on i pozostali uczestnicy protestu są tam z własnej woli.

Liderzy protestu okupacyjnego w Sejmie nie przyjmowali do wiadomości kolejnych propozycji premiera i minister pracy oraz innych polityków PiS i nie przedstawiali woli przystania na żadne z przedstawianych warunków.

Podobnie było, gdy premier Mateusz Morawiecki jeszcze w kwietniu, po spotkaniu w Sejmie z protestującymi rodzicami i opiekunami osób niepełnosprawnych, zapowiedział utworzenie specjalnego funduszu wsparcia osób niepełnosprawnych, tzw. funduszu solidarnościowego. Premier zadeklarował wtedy również, że rząd postara się jak najszybciej doprowadzić do wyrównania wysokości renty socjalnej i renty minimalnej. Aneta Rzepka komentowała później, że słowa premiera ją zaniepokoiły. Stwierdziła, że premier ma opory przed udzieleniem pomocy grupie niepełnosprawnych pełnoletnich osób.