"Kolejne drobne "uściślenie" zasad gry podczas mistrzostw świata 2018: można "opierać/pchać" piłkę o blok, ale nie wolno zmieniać jej kierunku. Dzisiaj dowiedzieli się o tym podczas odprawy technicznej przed drugą rundą Vital Heynen i Laurent Tillie, trenerzy z grup bułgarskich"

- napisano na Twitterze Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Zgodnie z tymi wytycznymi przy dłuższym kontakcie z piłką i obijaniu jej o blok można to zrobić tylko kierując ją na wprost. Błędem jest zaś pchnięcie do boku.

W grupie H, która w piątek zacznie w Warnie rywalizację w drugim etapie czempionatu globu, znalazły się także Argentyna i Serbia. Te dwie drużyny wcześniej rywalizowały w Italii, gdzie przepis ten był wprowadzony w życie od początku. W Warnie i Ruse, gdzie występowali biało-czerwoni i "Trójkolorowi" nie stosowano dotychczas takiego rozróżnienia.

To nie pierwsza taka sytuacja dotycząca mundialu. Wcześniej wątpliwości budziła kwestia dotycząca formuły. PZPS zwrócił się w pewnym momencie z oficjalną prośbą o doprecyzowanie zasad przenoszenia dorobku drużyn z pierwszej rundy do drugiej.

W czwartek organizatorzy MŚ w Warnie "wykazali się" także w inny sposób. Polskim dziennikarzom nie przekazano informacji o zaplanowanej na ten dzień konferencji prasowej z udziałem trenerów zespołów z grupy H. Miał też o tym nie wiedzieć rzecznik prasowy PZPS. Zawodnicy drużyn, które występowały w tym mieście w pierwszej rundzie - w tym biało-czerwoni, z kolei kilkakrotnie, nie doczekawszy się transportu, z hotelu w Złotych Piaskach na trening w Warnie jechali taksówkami.