Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak podejmuje próby ,,ubogacenia'' miasta gośćmi m.in. z Syrii. – Odpowiedź MSZ na plany pana Jaśkowiaka jest jednoznaczna – mówi w rozmowie dla portalu niezależna.pl Szymon Szynkowski vel Sęk, wiceminister MSZ.

Jak informuje ,,Głos Wielkopolski'' - prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak w rozmowie z panem poruszył potrzebę sprowadzenia uchodźców, w oparciu i w ramach współpracy z administracją rządową i Caritas. Jak Pan to skomentuje?
Prezydent Poznania skierował w maju br. list do MSZ w tej sprawie. Zaprosiłem więc prezydenta do MSZ w sierpniu i na tym spotkaniu wyjaśniłem kilka rzeczy. Po pierwsze, że nie ma mowy, aby w jakikolwiek sposób rząd pomagał sprowadzać uchodźców z Bliskiego Wschodu czy z Syrii do Poznania, bo to się nie mieści w ramach naszej polityki azylowej i migracyjnej. Uważamy to za nieuzasadnione i prawnie wątpliwe, i to prezydent usłyszał w pierwszej kolejności.

W drugiej kolejności prezydent usłyszał, że nie mamy do czynienia na południu z takim problemem presji migracyjnej jak jeszcze rok czy dwa lata temu, bo statystyki jasno wskazują, że w tej chwili raczej wiele osób, które do Europy dotarły, myśli o powrocie. Tam się sytuacja, na szczęście, w jakiejś mierze stabilizuje i nie ma tylu chętnych, którzy chcieliby do Europy przyjeżdżać, więc zarysowany przez niego problem jest w ogóle problemem raczej przeszłym, niż teraźniejszym.

Po trzecie zasugerowałem prezydentowi, że jeżeli on chce pomagać i władze Poznania chcą pomagać, to taka pomoc może być skierowana do osób legalnie przebywających już na terenie Polski, które uzyskały pozytywną decyzję azylową.

I po czwarte: że jesteśmy zainteresowani pomaganiem na miejscu - w miejscu konfliktu i w krajach sąsiadujących, a jeżeli Poznań chciałby się włączyć w budowę szpitala czy szkoły czy też w inne formy pomocy, które rząd prowadzi - to chętnie skontaktuję władze miasta z panią minister Beatą Kempą, tak, by miasto także mogło się w pomoc włączyć.

Prezydent Jaśkowiak odniósł się do tego co do zasady pozytywnie, deklarował chęć dalszego kontaktu.

Czyli można uznać, że zagrożenia związanego ze sprowadzaniem uchodźców czy migrantów do Poznania nie ma?
Nie wiem z czego wynikają te komunikaty, czy to pan prezydent Jaśkowiak je przedstawia, czy być może nie do końca precyzyjni dziennikarze opisują... Nie ma absolutnie mowy o tym, żeby sprowadzać migrantów do Polski i uważam, że to byłoby wielkim błędem. Rząd się w żadnej mierze na to nie zgodzi, a to że prezydent Poznania tak chce - ma prawo oczywiście z taką inicjatywą występować. Dostał jasną odpowiedź na spotkaniu ze mną, co my na temat tej sprawy sądzimy. Uważam, że prezydent miasta zasługuje na to - skoro zgłasza taki postulat - żeby się do niego odnieść, więc na spotkaniu się do tego jednoznacznie odniosłem.

Informacje o tym że prezydent Jaśkowiak chce przyjąć uchodźców potwierdziła rzeczniczka ratusza, Hanna Surma. Po wcześniejszych zapewnieniach rządu o kategorycznym nieprzyjmowaniu uchodźców te informacje znowu wzbudzają duży niepokój, stąd moje pytanie.
To nie są precyzyjne informacje. Tak jak powiedziałem - nie będziemy sprowadzać żadnych uchodźców, w żadnej formule. Natomiast jeżeli pan prezydent jest zainteresowany żeby pomóc tym, którzy już przebywają na terenie Rzeczypospolitej i uzyskali pozytywną decyzję azylową - a około kilkudziesięciu osób rocznie uzyskuje takie decyzje - nie widzę w tym nic złego, żeby prezydent Poznania takim osobom pomocy udzielił.

Jest jeszcze kwestia sprowadzania uchodźców z Azji, Bliskiego Wschodu czy Afryki przez polskie firmy, które podobno zgłaszają ich do Powiatowych Urzędów Pracy, te osoby przyjeżdżają, ale do pracy się nie stawiają, w dodatku firmy pobierają za te zgody pieniądze od ,,przyszłych - niedoszłych'' pracowników. Czy potwierdziłby Pan, że coś takiego się odbywa?
Firmy sprowadzają osoby do pracy - migrantów, nie uchodźców. Status uchodźcy może uzyskać tylko osoba w oficjalnej procedurze uchodźczej i nie ma innej możliwości, żeby ten status uzyskać. Owszem, są sprowadzani Ukraińcy do pracy i jest bardzo duży odsetek tych osób, które podejmują pracę na rynku polskim, ale to nie ma nic wspólnego z problemem uchodźczym. Nie słyszałem, żeby podejmowano takie próby, o jakich pani mówi.