"Teatr jest miejscem gdzie wszyscy możemy się zjednoczyć. W teatrze nie ma żadnych barier, w teatrze wszystko wolno, wszystko można, przynajmniej ja tak uważam. Teatr jest więc po to, by pokazywać grupy społeczne, które mają jakieś problemy, ale żeby też pokazywać, że teatr można robić wszędzie, z różnymi ludźmi"

- powiedział podczas konferencji prasowej dyrektor Teatru Śląskiego im. St. Wyspiańskiego w Katowicach Robert Talarczyk.

To właśnie Teatr Śląski, przy wsparciu organizacyjnym Muzeum Śląskiego, jest organizatorem festiwalu. Spektakle mają się odbywać nie tylko w przestrzeniach obu instytucji, ale też w plenerze, na katowickim Rynku.

Swoje propozycje przedstawią artyści z Polski, Belgii, Francji, Rosji, Hiszpanii, Izraela, Czech i Meksyku, uprawiający różne formy sztuki teatralnej, m.in. teatr tańca, uliczny, kabaret, czy performance. "Nie o to chodzi, by siedzieć wygodnie w jednej szufladzie, skoro świat teatru jest tak różnorodny" - podkreśliła kuratorka artystyczna festiwalu Dagmara Gumkowska.

"Pracując nad formułą festiwalu i jego ideą zastanawialiśmy się czym tak naprawdę jest wykluczenie, co powoduje, że ktoś znajduje się na marginesie i jeśli się nad tym chwilę zastanowić, to naprawdę jest tak - i przyczyn jest przerażająco wiele - że mamy w sobie coś takiego, że zniszczymy tak naprawdę każdą inność"

- dodała.

Festiwal zainauguruje w piątek nagradzany spektakl "Pod presją" Mai Kleczewskiej, którego premiera odbyła się w marcu w Teatrze Śląskim.

Finansowego wsparcia festiwalowi udzieliło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz samorząd województwa śląskiego.