Wyrok jest prawomocny. Obrońca księdza nie wyklucza złożenia wniosku o kasację.

Ks. Stanisław K., były proboszcz w Hłudnie, został w marcu tego roku skazany przez sąd w Brzozowie na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. Sąd uznał go winnym psychicznego i fizycznego znęcania się nad 13-letnim chłopcem i doprowadzenie go tym do samobójstwa.

Zawieszenie wykonania kary sąd zastosował na podstawie przepisów obowiązujących w chwili popełnienia czynu. Obecnie warunkowe zawieszenie kary można stosować jedynie do wyroków do roku więzienia.

Była to już trzecia apelacja w tej sprawie. Poprzednie dwa nieprawomocne wyroki (jeden skazujący, a drugi uwalniający księdza od kary) zostały w procesach odwoławczych uchylone, a sprawy zwrócone do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Wszystkie procesy odbywały się z wyłączeniem jawności.

Ksiądz odpowiadał także za znęcanie się nad trzema dziewczynkami. Sąd I instancji uznał go winnym bicia po rękach, ciągnięcia za włosy i uszy, przez co dzieci bały się kolejnych lekcji z księdzem. Sąd z uwagi na przedawnienie umorzył natomiast postępowanie w zakresie naruszenia nietykalności cielesnej wobec jednej z dziewczynek.

Od tego orzeczenia odwołały się wszystkie strony: oskarżony, jego obrońca i prokurator.

Jak informował wówczas PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie sędzia Artur Lipiński, adwokat wniósł o uniewinnienie jego klienta albo o uchylenie wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Duchowny wniósł o uniewinnienie, oskarżyciel zaś o wymierzenie Stanisławowi K. kary bezwzględnego pozbawienia wolności.

Wiosną 2008 r. ksiądz K. został pierwszy raz oskarżony o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-latkiem i doprowadzenie go w ten sposób do samobójstwa oraz o znęcanie się nad trojgiem innych dzieci. Tamten proces rozpoczął się w lipcu 2008 roku, a zakończył w lutym 2013 r. wyrokiem skazującym duchownego nieprawomocnie na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć. Sąd uznał wówczas, że duchowny jest winny znęcania się nad dziećmi, ale nie tego, że – jak zarzucała mu prokuratura – doprowadził swoim zachowaniem do samobójstwa Bartka.

W drugim procesie w marcu 2016 r. sąd w Brzozowie zmienił kwalifikację prawną czynu i umorzył postępowanie wobec duchownego. Ocenił m.in., że jego zachowanie wobec dzieci to karcenie i uznał go za winnego naruszenia nietykalności cielesnej dzieci. Ponieważ jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego i jego karalność się przedawniła, sąd I instancji umorzył postępowanie.

W trzecim procesie, który zakończył się w marcu tego roku, sąd uznał, że znęcanie się psychiczne i fizyczne nad 13-latkiem doprowadziło do jego samobójstwa.

K. nigdy nie przyznał się do winy.

13-letni chłopiec popełnił samobójstwo w połowie grudnia 2007 r. w miejscowości Hłudno (pow. brzozowski). Zostawił list, w którym miał oskarżyć miejscowego proboszcza o bezpodstawne posądzenie go o kradzież. Napisał też, że nie chce już być "gwałcony" przez tego "pedofila" – ale wyrazy te później zamazał.

Śledztwo w tej sprawie brzozowska prokuratura wszczęła kilka dni po śmierci chłopca. Uznała, że zgromadzone dowody nie potwierdziły, że chłopiec był molestowany przez duchownego. Biegły z zakresu grafologii potwierdził autentyczność listu pozostawionego przez chłopca. Ks. Stanisław K. niedługo po tragedii odszedł na swoją prośbę z parafii Hłudno.