Jest pani obecnie wicewojewodą opolskim i ubiega się o fotel prezydenta Opola. Dla wielu osób przejście z gabinetu wicewojewody do ratusza może wydać się degradacją...

Nie dla mnie. Byłam radną Opola przez dwie kadencje. Wówczas zajmowałam się m.in. problematyką służby zdrowia, opieką społeczną i infrastrukturą. Obecnie, choć z innego poziomu, zajmuję się m.in. programem 500 plus, domami pomocy społecznej, ochroną zdrowia i środowiska oraz częścią problematyki związanej z rolnictwem i infrastrukturą. Można powiedzieć, że przez ostatnie trzy lata uzupełniam swoją wiedzę o nowe narzędzia zarządcze, które mogą być doskonale wykorzystane na takim stanowisku, jak prezydent stolicy województwa.

Opole jest miastem bogatym, bo jeśli chodzi o dochody na głowę mieszkańca - drugim w kraju, ale też bardzo dużym. Obecnie powierzchnia Opola jest o 43 km kw. większa od Paryża. Takim kapitałem trzeba umieć zarządzać. Jestem przekonana, że w ciągu trzech lat udowodniłam, że jestem wiarygodna w działaniu. Opole zasługuje na konkrety, a nie na wizualizacje w 3D, którymi raczy mieszkańców miasta urzędujący prezydent.

Przejdźmy więc do konkretów.

Po pierwsze budowa mostu na Odrze. Wstyd powiedzieć, ale wracając do Paryża, to miasto ma 37 mostów. Większe od niego Opole ma ich zaledwie cztery. Już teraz każdy, kto chce przedostać się na drugą stronę rzeki wie, jak bywa to uciążliwe. Jestem przekonana, że miasto z budżetem przekraczającym miliard złotych, może sobie na to pozwolić. Podobnie sprawa wygląda z połączeniem Opola z autostradą A4. Obecnie, żeby na nią wjechać z Opola, trzeba pokonać nawet kilkadziesiąt kilometrów. Wystarczy wybudować węzeł w Prószkowie i A4 stanie się niemal częścią obwodnicy miasta. Proste, ale do tej pory nikt w Opolu o tym nie pomyślał. Ja zamierzam to zrobić.

Kolejnym problemem jest brak właściwej opieki zdrowotnej nad najmłodszymi. Co roku 12 tysięcy dzieci z regionu szuka pomocy poza granicami województwa, bo u nas nie ma wielu lekarzy specjalistów. Stąd mój pomysł organizacji Opolskiego Centrum Zdrowia Dziecka przy Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Żeby zatrzymać u nas młodych ludzi, musimy stworzyć możliwie komfortowe i bezpieczne warunki do życia dla nich i ich dzieci. Na miasto trzeba patrzeć z różnych perspektyw. Nie tylko strzelistych budynków i jednej, reprezentacyjnej ulicy.

Na razie jednak Opole się starzeje, a ludzi w regionie ubywa, co stwarza problemy nie tylko dla służby zdrowia, ale i przemysłu, który zaczyna odczuwać problemy z pozyskaniem fachowców.

To prawda. Grupa senioralna rośnie i wymusza nowy sposób patrzenia na wiele kwestii w funkcjonowaniu miasta. Nie chodzi już tylko o zachęcenie seniorów do udziału w aktywnym życiu, ale o odciążenie ich rodzin przy opiece, a czasem nawet w dotarciu z pomocą do ludzi de facto uwięzionych w mieszkaniach przez wiek i towarzyszące mu choroby. Dlatego proponuję wprowadzenie instytucji asystenta seniora. Ich zadaniem byłaby aktywna pomoc starszym ludziom w normalnym funkcjonowaniu. Oczywiście jest opieka pielęgniarska, jednak nie wszyscy mogą z niej korzystać. Stąd był mój pomysł uruchomienia przychodni w każdej dzielnicy i opracowania systemu opieki dziennej dla seniorów. Pamiętajmy, że nie wszystkich stać na miejsce w Domach Pomocy Społecznej lub prywatną opiekunkę, która zaopiekuje się starszą osobą, gdy jej dzieci są w pracy.

Co do przedsiębiorców, czas na poważne traktowanie naszych rodzimych rzemieślników, handlowców, producentów na równi z inwestorami zagranicznymi. W Opolu jest zarejestrowanych blisko 20 tysięcy różnej wielkości firm. One płacą tu podatki, często dają pracę sąsiadom, są nerwami gospodarczymi miasta. Trzeba o nich dbać. Na razie sprzedawcy z targowiska są przepędzani przez prezydenta, który nie ma nawet czasu, by z nimi porozmawiać. To trzeba zmienić.

Z obecnym prezydentem trudno będzie wygrać, chociaż jest pani wymieniana jako jedyny poważny konkurent dla rządzącego miastem od czterech lat Arkadiusza Wiśniewskiego

Jak każdy polityk, którego kampania jest kontynuacją bieżącej kadencji, pan Wiśniewski faktycznie ma fory. Ale też skoro 30 proc. ankietowanych chciało mojego udziału w wyborach, to znaczy, że jedna trzecia mieszkańców Opola uważa, że coś w mieście nie gra jak należy. Kiedyś mówiono o kiełbasie wyborczej, którą dzisiaj w Opolu zastąpiono kolejnymi wizualizacjami i wpisami na Facebooku. Problem w tym, że za obietnicami i zapewnieniami nie idą konkrety. Ludzie nauczyli się już odróżniać rzeczywistość Facebooka od tej prawdziwej. Realia są takie, że "duże Opole" przerosło pana prezydenta. 29 dzielnic to jednak grupa różnorodnych tematów, które trzeba umieć rozwiązać. Ciągłe kłótnie, konflikty, takie jak przy organizacji festiwalu piosenki pokazały, że obecne władze mają z tym poważny problem.

Na konwencji wyborczej z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego zapowiedziała pani, że nie pozwoli na degradację marki festiwalu opolskiego. Cztery dni później prezydent Opola oświadczył, że podpisał z TVP umowę na organizację festiwalu przez kolejne trzy lata. Czy to pani sukces?

Czasem mam poczucie, że moje pomysły są dokładnie analizowane przez kilku kandydatów na prezydenta. Z pewnością są analizowane przez obecnie rządzącego prezydenta. Jeżeli moje propozycje będą spożytkowane w sposób korzystny dla mieszkańców Opola, to niech tak będzie.