Polacy i Irańczycy mają w dorobku po trzy zwycięstwa i są jedynymi w grupie D niepokonanymi drużynami. Obie są już pewne występu w kolejnej rundzie mundialu.

Zawodnicy oraz szkoleniowcy obu zespołów zdają sobie sprawę, że triumfator poniedziałkowego pojedynku będzie bardzo bliski zajęcia pierwszego miejsca w tabeli na koniec pierwszego etapu imprezy i tym samym pozostania na drugą fazę turnieju w Warnie.

W ostatnich latach wielokrotnie dochodziło do rywalizacji obu ekip i przeważnie były to pojedynki zacięte oraz pełne spięć pod siatką. W tym roku drużyny te spotkały się w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów i Iran wygrał 3:0.

"Gdy Polska gra z Iranem, to zawsze jest dodatkowy smaczek pozasportowy. Tak już jest i chyba... zostanie. Wydaje mi się, że nam to akurat pomaga"

- zaznaczył Jakub Kochanowski.

21-letni środkowy dodatkowo mierzył się z tym rywalem także rok temu w mistrzostwach globu juniorów i jak zapewnił, wtedy także nie brakowało spięć. Podobne doświadczenia z poprzedniego sezonu ma trener biało-czerwonych Vital Heynen, który wówczas był jeszcze szkoleniowcem Belgów.

Kluczową postacią w zespole prowadzonym przez czarnogórskiego szkoleniowca Igora Kolakovica jest rozgrywający Saeid Marouflakrani. Polskim kibicom dobrze znany jest zaś Milad Ebadipur, który od roku broni barw PGE Skry Bełchatów.

Spotkanie z Iranem rozpocznie się o godz. 19.30 czasu polskiego. Na 16 zaplanowany jest inny mecz grupy D - Portoryko zmierzy się z Kubą. Oba zespoły mają na koncie po cztery porażki i walczyć będą o honorowe pożegnanie się z turniejem