Budapeszt już wcześniej określał działania podejmowane przez Brukselę jako polowanie na czarownice, które ma służyć liberalnym ruchom forsującym federalistyczną wizję Europy.

Debata w Strasburgu na temat rządów prawa to pokłosie opinii Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE), która stwierdziła, że na Węgrzech istnieje „wyraźne ryzyko naruszeń”. ­LIBE zgłosiła w związku z tym wniosek do PE, aby ten wezwał państwa członkowskie do wszczęcia procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego. Autorką wniosku jest członek LIBE, holenderska europoseł Judith Sargentini.

Aby móc rozpocząć procedurę przeciwko Budapesztowi, inicjatywa Sargentini powinna uzyskać w dzisiejszym głosowaniu poparcie bezwzględnej większości posłów PE, tj. 376, czyli dwóch trzecich oddanych głosów.

Po ośmiu debatach o Polsce mamy do czynienia z drugą debatą o Węgrzech. Ale na tego typu działania należy reagować spokojnie. Istnieje małe prawdopodobieństwo, że w nowym europarlamencie, który zostanie wybrany w maju 2019 r., będą nadal odbywały się tego typu dyskusje

– zauważa europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"