Eksperci nieraz podkreślają, że na biało-czerwonych podczas odbywającej się w Bułgarii i Włoszech imprezie spoczywa szczególna presja jako na aktualnych mistrzach świata. Kibicom w kraju marzy się, by podopieczni Vitala Heynena powtórzyli sukces drużyny Stephane'a Antigi z 2014 roku.

"Każdy zespół, który bierze udział w MŚ, musi walczyć o złoto. Oczywiście, jeszcze nieraz będzie wspominane, że to Polacy wywalczyli ten krążek w 2014 roku w Katowicach, ale pamiętajmy, że to zupełnie inny czas i inni zawodnicy. Wszystkie osoby zaangażowane w to oraz fani muszą mieć nieco więcej cierpliwości w tym temacie"

- zaznaczył Giba.

W 14-osobowej polskiej kadrze, która udała się teraz na czempionat globu, jest tylko pięciu siatkarzy, którzy brali udział w poprzedniej edycji tego turnieju. Heynen skład uzupełnił głównie młodymi zawodnikami.

"Dyskutowałem już z różnymi osobami, czy wybór tak wielu graczy młodego pokolenia to nie jest zbyt ryzykowny zabieg. Przy ocenie tego trzeba wziąć pod uwagę, jaki cel przyświecał szkoleniowcowi. Wybrał i ogrywał wcześniej w tym sezonie zawodników, którzy mieli zdobywać doświadczenie. Chodziło mu nie tylko o same MŚ, ale też o igrzyska w Tokio" - argumentował.

41-letni Brazylijczyk, który ma w dorobku m.in. trzy medale olimpijskie (złoto z Aten oraz srebro z Pekinu i Londynu) oraz trzy tytuły mistrza świata (2002, 2006 i 2010), obserwował w tym roku na żywo mecze biało-czerwonych w turnieju finałowym Ligi Narodów oraz spotkania w memoriale Huberta Wagnera. Jak ocenia polską drużynę?

"To młody zespół z nowym trenerem. Polscy kibice i działacze muszą to wziąć pod uwagę. Temu zespołowi trzeba dać czas. Po kilku meczach MŚ będzie dopiero można zobaczyć, na co ich stać. Na pewno cenne jest doświadczenie, które młodzi siatkarze zdobyli w LN. Dodało im to pewności siebie".