"To są migranci ekonomiczni, wszystko nielegalne. Młodzi ludzie, którzy nie uciekają przed wojną"

- powiedział szef czeskiego rządu w rozmowie opublikowanej w niedzielę na portalu niemieckiej gazety.

Na uwagę, że w Afryce toczy się wiele konfliktów, np. w Somalii i Erytrei, Babisz odparł:

"Byłem na miejscu, żeby zasięgnąć informacji. Oni (migranci) płacą 2000 do 5000 dol. za podróż (do Europy)".

Jak powiedział, przemytnicy ludzi co roku za przerzucanie tych osób do Europy inkasują 5,7 mld dol. Nie wskazał, skąd ma takie dane.

Babisz podkreślił, że nie zgadza się na proponowany przez Komisję Europejską mechanizm rozdzielania między państwa Unii Europejskiej osób przybywających do Europy na łodziach z Afryki Północnej. UE powinna "pomagać tym ludziom w miejscu ich urodzenia" - powiedział.

"W kwestii migracji Europa nie może postępować inaczej niż Ameryka, Kanada czy Australia. Musimy też bronić cywilizacji, którą zbudowali nasi przodkowie, naszej kultury"

- wskazał premier Czech.

Jak ocenił, przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego pokażą, "co milcząca większość myśli o nielegalnej migracji".