Gruzja jest jedynym krajem prawosławnym, który wypracował własny średniowieczny etos rycerski, charakterystyczny dla Europy łacińskiej. „Rycerz w tygrysiej skórze” XII-wiecznego poety Szoty Rustawelego jest kulturowym odpowiednikiem „Pieśni o Rolandzie” i historii Zawiszy Czarnego. Społeczna rola szlachty polskiej i gruzińskiej oraz wspólne doświadczenie rosyjskiej niewoli czyni obie kultury wzajemnie dla siebie zrozumiałymi. 

Rurociągi i ćwiczenie agresji

Pomińmy jednak wynikające stąd oczywiste względy moralne i sentymentalne i ograniczmy się do beznamiętnej kalkulacji twardych interesów. W takim ujęciu Gruzja ma dla Polski znaczenie dwojakie.

Po pierwsze, jako pozostający poza kontrolą Kremla korytarz tranzytu surowców energetycznych z basenu Morza Kaspijskiego. Bez niego projekty typu ropociąg Baku–Poti/Supsa–Odessa–Brody–Płock–Gdańsk lub tzw. gazociąg sarmacki nie mają sensu. Niepodległość i bezpieczeństwo Gruzji decydują o możliwości zbudowania południowego filaru niezależności energetycznej Trójmorza (północnym jest Gazoport w Świnoujściu i budowany Baltic Pipeline – gazociąg norwesko-duńsko-polski). Armia rosyjska w 2008 r. z premedytacją niszczyła gruzińską infrastrukturę przesyłu ropy i gazu ziemnego z Morza Kaspijskiego na Morze Czarne, o czym wspomniał w Tbilisi minister Czaputowicz, wskazując, że poświadcza to polityczny charakter rosyjskiej „geopolityki gazociągów” i dotyczy także projektu Nord Stream 2, godzącego w interesy Polski, państw bałtyckich i Ukrainy.

Po drugie, jako obszar, na którym Rosja zdobyła pierwsze po 1991 r. doświadczenie skutecznej polityki otwartej agresji wojskowej na uznany międzynarodowo kraj – członka ONZ. Sukces rodzi skłonność do stosowania metody, która do niego doprowadziła. Dlatego w interesie Polski leży, by się on nigdy nie powtórzył. Znaczenie psychologiczno-polityczne Gruzji przekracza więc jej potencjał materialny i czyni z niej jedno z państw sworzni pola bezpieczeństwa Rzeczypospolitej.

Prezydent Kaczyński i Gruzja

Wśród siedmiu wizyt, które prezydent Lech Kaczyński złożył w Gruzji, szczególną wagę miały wizyty z 12 sierpnia (w chwili rosyjskiej inwazji) i z 23 listopada 2008 r. Pierwszą omówiłem w moim poprzednim artykule. Najważniejszym wydarzeniem drugiej był incydent zbrojny z udziałem kolumny prezydenckich samochodów, do którego doszło na linii placówek rosyjskich w Odzisi. 

7 sierpnia br. minister Czaputowicz i towarzyszący mu politycy z Litwy, Łotwy i Ukrainy odwiedzili to miejsce – linię rozgraniczenia, jak zwą Gruzini coś, co znane jest dobrze i z historii Rzeczypospolitej, a w Polsce, na Litwie, Łotwie i Ukrainie (także na Białorusi) nazywane było od 1772 r. kordonem zaboru rosyjskiego. W tradycji polskiej słowo „kordon” podkreśla nielegalność linii ustanawianych przemocą przez zaborców. Dziś to doświadczenie przeżywa Gruzja. Wizyta ministrów w Odzisi wskazała bezprawność „granic” rosyjskiej okupacji.

W 2008 r. prezydent Kaczyński poparł przedłożoną rządowi polskiemu przez Gruzję i Ukrainę prośbę o nieuznawanie Kosowa. Kijów i Tbilisi obawiały się, że taki akt zostanie wykorzystany propagandowo przez Rosję przeciw nim. Miały rację, ale ówczesny rząd PO-PSL ich nie posłuchał. Stanowisko Polski nie miało znaczenia dla losów Kosowa, było natomiast testem solidarności Polski z Gruzją i Ukrainą, które takiej solidarności oczekiwały. Prezydent Kaczyński to rozumiał. Rząd Donalda Tuska i minister Radosław Sikorski – nie. Presja mocarstw zachodnich nie była nie do odparcia, o czym świadczy postawa Rumunii – bliskiej sojuszniczki Polski w NATO, w bukareszteńskiej dziewiątce i w inicjatywie Trójmorza.

Odwrót za rządów PO

Zmiana rządu w Polsce w 2007 r. i śmierć prezydenta Kaczyńskiego w 2010 r. doprowadziły do obniżenia rangi Gruzji w polityce polskiej. W czasie wizyty Baracka Obamy w Warszawie (27–28 maja 2011 r.) na odbyte przy jej okazji spotkanie prezydenta USA z przywódcami państw europejskich prezydenta Gruzji nie zaproszono. 
Polityka polska na kierunku gruzińskim do końca kadencji poprzedniego rządu koncentrowała się na jej wymiarze unijnym, nie podejmując większych inicjatyw dwustronnych i czekając na inicjatywę Brukseli. Ta zaś w warunkach budowania przez Niemcy i Francję „partnerstwa dla modernizacji” z Rosją oskarżyła Gruzję o rozpoczęcie wojny w 2008 r. Zmiana nastąpiła na kanwie ukraińskiego Majdanu. Gruzja na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie (28–29 listopada 2013 r.) parafowała umowę stowarzyszeniową z UE, a 26 czerwca 2014 r. w Brukseli podpisała ją wraz z Ukrainą i Mołdawią.

Kosowo–Osetia Płd., fałszywa analogia 

Rosja usiłuje stworzyć wrażenie symetrii sytuacji Kosowa i Osetii Południowej. To kłamstwo. Separatyzm Kosowa nie był inspirowany przez Zachód. Kosowo przed wybuchem walk w 1999 r. zamieszkane było w 90 proc. przez ludność albańską, przez 10 lat, aż do 1998 r., w pokojowy sposób walczącą o prawa obywatelskie i autonomiczne, odebrane jej decyzją Slobodana Miloševicia w 1989 r. Stroną, która odmawiała rozmów, byli Serbowie. Oni także podjęli akcję czystki etnicznej, która ostatecznie sprowokowała interwencję Zachodu (NATO), pomnego doświadczeń wojny w Słowenii, Chorwacji oraz Bośni i Hercegowinie. Walki w Kosowie rozgorzały, gdy załamanie się Albanii i rozbicie jej magazynów wojskowych w 1997 r. spowodowały przeciek broni do tej prowincji. 

W Gruzji było odwrotnie. To ludność gruzińska padła ofiarą czystek etnicznych w Abchazji i Osetii Południowej w trakcie wojen z początku lat 90., kiedy to separatystów wsparła Rosja. Na czele władz Kosowa nie stanęli oficerowie CIA ani jakichkolwiek obcych służb specjalnych, tak jak ma to miejsce w wypadku Osetii Południowej, której struktury państwowe nasycone są Rosjanami. Ludności albańskiej nie dawano paszportów amerykańskich i nie twierdzono potem, że USA wystąpiły w obronie swoich obywateli, jak czyniła to Rosja wobec Osetii Południowej. W Tbilisi rezydują autonomiczne osetyjskie władze na uchodźstwie, lojalne wobec Gruzji. Z kolei region Cchinwali jako quasi-państwo jest tworem sztucznym i po czystkach etnicznych z pozostawioną na jego obszarze ludnością liczącą 25–35 tys. ma rozmiary małego polskiego powiatu. 

Wnioski

Gruzja, położona między Turcją, Iranem a Rosją, morzami Kaspijskim i Czarnym, jest geopolitycznym sworzniem regionu. Ma silną tożsamość narodową i głęboką wielowiekową kulturę. Jest papierkiem lakmusowym stanu agresywności rosyjskiego imperializmu. Polska i narody Międzymorza powinny uczynić wszystko, by nie miał on tam więcej żadnych sukcesów.