Dziś w Krynicy odbędzie się kolejna dyskusja w ramach debaty Wspólnie dla Zdrowia. Tym razem będzie poświęcona finansom w służbie zdrowia. Łukasza Szumowskiego zapytano o to, czy sam wzrost finansowania publicznej opieki zdrowotnej wystarczy, aby ją uzdrowić.

Trudno powiedzieć, czy 6 procent PKB skierowane na służbę zdrowia będzie kwotą wystarczająca. Na pewno sektor ochrony zdrowia jest w stanie wchłonąć każde pieniądze. Kluczem do poprawy działania systemu nie jest jedynie wysokość nakładów, lecz również racjonalne wydatkowanie środków, ich alokacja, położenie nacisku na profilaktykę. To ostatnie jest bardzo ważne, dlatego, że 70 procent efektu zdrowotnego przynoszą działania prozdrowotne, a tylko 30 procent działania terapeutyczne. Te 6 procent [PKB] to już jest dużo. Jest to bezprecedensowy wzrost nakładów na ochronę zdrowia od wielu, wielu lat. Dlatego wszyscy musimy podjąć wysiłek, aby pieniądze wydać racjonalnie. O tym będziemy rozmawiać podczas debaty Wspólnie dla Zdrowia w Krynicy

- mówił.

Minister wspomniał o alokacji środków w systemie ochrony zdrowia. O co chodzi?

Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie te środki chcemy skierować. Wiemy, że najdroższą formą pomocy pacjentowi jest hospitalizacja. Część działań, które prowadzi się w szpitalu, można również wykonać w ambulatorium, np. diagnostykę z rezonansem. Dlatego należy przesunąć część środków z lecznictwa szpitalnego na porady ambulatoryjne. Oczywiście wszystko to musi być przeprowadzone w sposób racjonalny, bardzo wyważony. Rzeczą zrozumiałą jest, że pacjenci najciężej chorzy wymagają leczenia w szpitalu. Część środków powinniśmy skierować na te dyscypliny, które były zaniedbywane przez lata, jak choćby psychiatria dziecięca – mówił minister zdrowia.

Szef resortu poinformował, że w ministerstwie zarządzona została wycena leczenia „jednorodnych grup pacjentów”.

Są to tacy pacjenci, którzy chorują na podobne jednostki chorobowe, są w podobnym stanie. Ich leczenie jest wycenione przez Narodowy Fundusz Zdrowia na określoną sumę pieniędzy i nie zawsze ta wycena odpowiada realnym kosztom związanym ze stosowaniem nowych leków, nowych procesów diagnostycznych, z kosztami pracy i administracji. A przecież cały czas poprawiamy jakość diagnostyki, mamy nowe tomografy, nowe rezonanse, badania genetyczne. Poprawiamy jakość, skuteczność, ale też zwiększamy koszty. W związku z tym musimy patrzeć na wyceny pod kątem nowych technologii. Cały ten proces planujemy zakończyć na wiosnę przyszłego roku. Latem będziemy wiedzieli, co ile kosztuje. Jednocześnie musimy pamiętać, że system szpitalny jest specyficzny. Mamy szpitale o niskiej referencyjności i szpitale o wysokiej referencyjności. Do pierwszej grupy możemy zaliczyć szpitale powiatowe, których zarządy ostatnio mówią, że potrzebują wyższych nakładów. Oczywiście powinniśmy słuchać ich głosów i patrzeć na ich koszty i przychody. Natomiast pamiętajmy, że tak zwane zobowiązania wymagalne szpitali spadły w ciągu ostatnich kilku lat z dwóch miliardów złotych do półtora miliarda złotych. To znaczy, że kondycja finansowa wszystkich szpitali się poprawiła. 75 procent szpitali w Polsce w ogóle nie ma zobowiązań wymagalnych, czyli realnych długów, które muszą spłacić. W tym samym czasie przychody szpitali wzrosły z trzydziestu kilku miliardów do czterdziestu kilku miliardów złotych

– podał.