Podziwiamy przede wszystkim spójną kompozycję spektaklu 'Pod presją", w którym Maja Kleczewska w sposób perfekcyjny połączyła plan teatralny z filmowym, co od jakiegoś czasu jest znakiem szczególnym jej inscenizacji

- powiedział PAP redaktor naczelny miesięcznika "Teatr" i szef jury Jacek Kopciński. 

Jury pod przewodnictwem Kopcińskiego, przyznało Mai Kleczewskiej Nagrodę im. Konrada Swinarskiego dla najlepszego reżysera w sezonie 2017/2018 za spektakl "Pod presją". Twórcą scenariusza do sztuki, inspirowanego autorskim filmem "Kobieta pod presją" Johna Cassavetesa - oprócz Kleczewskiej - jest także Łukasz Chotkowski; wystawiono go w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. 

Jak zaznaczył Kopciński, w spektaklu Kleczewskiej "wszystkie plany i równoległe historie - opowiadane i za pomocą kamery, i bezpośrednio ze sceny - koncentrują się wokół jednej postaci, postaci kobiety, która przeżywa głęboki kryzys psychiczny; postać tę gra Sandra Korzeniak".

Dzięki temu otrzymujemy niejako portret wielokrotny osoby w kryzysie, z którym rzadko możemy się zetknąć; tutaj dostajemy bardzo skondensowany, ale piękny i przejmujący portret czegoś, co można nazwać naszym codziennym szaleństwem

- podkreślił naczelny "Teatru". 

Jak dodał, spektakl ten "jest jednocześnie bardzo komunikatywny i adresowany do dość szerokiej publiczności, co też stanowi pewną nowość w twórczości Kleczewskiej, poszukującej zazwyczaj wyrafinowanych i nie zawsze zrozumiałych środków wyrazu". W jego ocenie, temat samej sztuki jest bliski reżyserce.

I to temat, a nie forma zaprzątała jej głowę; szukała jak najbardziej adekwatnej formy do opowiedzenia o szaleństwie kobiety, i znalazła ją

- dodał. 

Nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza za najlepszą kreację aktorską w sezonie 2017/2018 przyznano z kolei Annie Seniuk. Wyróżniono ją za rolę Selmy Lagerloef w "Twórcach obrazów" Pera Olova Enquista w reżyserii Artura Urbańskiego, a także rolę Ciotuni w "Ułanach" Jarosława Marka Rymkiewicza w reżyserii Piotra Cieplaka. Oba spektakle wystawiano w Teatrze Narodowym w Warszawie. 

Jak podkreślił Kopciński, wyróżnienie dla Seniuk przyznano za "świetny sezon" w Narodowym, równocześnie zdając sobie sprawę, że trafia ono w ręce aktorki, "która już dawno osiągnęła poziom mistrzowski".

Można by było powiedzieć, że aktorom czy aktorkom, którzy znaleźli się na takim poziomie, nagroda im. Zelwerowicza nie jest już do niczego potrzebna. Zdecydowaliśmy jednak inaczej, ponieważ w obu tych rolach zobaczyliśmy Annę Seniuk w doskonałej formie - w formie młodzieńczej, odkrywczej, zaskakującej

 - ocenił. 

Jego zdaniem, obie kreacje są "zupełnie różne", jednak - jak zaznaczył - jury zainteresowała przede wszystkim rola w "Ułanach" Cieplaka, w których reżyser "pozwala aktorom - także Annie Seniuk - improwizować, a nawet mylić się".

Ona znalazła się w nowej sytuacji - dramatycznej i scenicznej. Pewnie nie była do niej wcześniej przyzwyczajona, a świetnie się odnalazła w nowoczesnej formule teatralnej, i to chcieliśmy docenić

 - mówił Kopciński. 

Analogiczne wyróżnienie przyznano także Andrzejowi Kłakowi, którego doceniono za rolę Franza K. w "Procesie" wg Franza Kafki, w adaptacji, reżyserii i scenografii Krystiana Lupy, którego głównym producentem jest Nowy Teatr w Warszawie. 

Podziwiamy w tej roli niezwykłe skupienie młodego aktora, który przez wiele godzin pozostaje na scenie, przykuwa nasza uwagę, ale czyni to środkami bardzo oszczędnymi

 - ocenił Kopciński. Jego zdaniem, Kłak wcielający się w postać Franza K. "jest jak medium dla wewnętrznego życia postaci". 

Jury przyznało także Nagrodę Specjalną "Teatru", czyli - jak zaznaczył szef miesięcznika - "wyróżnienie dla artystów - nie tylko aktorów i reżyserów - w uznaniu za ich dorobek oraz wyjątkowy wkład w życie teatralne". Tym razem uhonorowano nim aktora warszawskiego Nowego Teatru Zygmunta Malanowicza, "w uznaniu całej drogi twórczej".